środa, 28 kwietnia 2010

Kampania wyborcza w sytuacji nadzwyczajnej

-----------------------------------------------------------------------------------------

Barbara Brodzińska-Mirowska 

W literaturze przedmiotu związanej z komunikowaniem politycznym poruszane są głównie wątki związane z nurtem praktycznym, czyli przede wszystkim z kampaniami wyborczymi. Mamy więc niezliczone ilości publikacji i analiz działań marketingowych. 

Niestety tragiczne wydarzenia ostatnich tygodni w Polsce każą stawiać pytania jak będzie wyglądała prezydencka kampania wyborcza. Od kilku dni komentatorzy, dziennikarze i sami politycy cały czas próbują przewidywać różne, możliwe scenariusze. 

Nie ma sensu powtarzać tu przytaczanych w mediach argumentów, ważne jednak by zaznaczyć jedną rzecz, w najbliższym czasie będziemy świadkami tego, w jaki sposób prowadzi się kampanię w sytuacji nadzwyczajnej, kryzysowej. To będzie trudna kampania. Dla badaczy komunikowania politycznego bez wątpienia ta rywalizacja będzie niezwykle absorbująca, będzie przykładem kampanii niezwykle skomplikowanej jeśli chodzi o zarządzanie przekazem i pozycjonowaniem w stosunku do kontrkandydata. To prawdziwa lekcja dla polskich polityków i specjalistów, którzy będą ich być może wspierać w tych działaniach. 

Dziś pojawiły się informacje, że Grzegorz Schetyna apeluje o rezygnację z reklam zewnętrznych. To zły pomysł. Wprowadza on bowiem kampanię na niebezpieczne tory. Ta rywalizacja i tak będzie się toczyć w cieniu ogromnej ludzkiej tragedii, co zapewne spowoduje wyjątkowy poziom emocji. Nie trzeba dodatkowo podkreślać jej nadzwyczajnego charakteru. Poza tym przecież brak bilboardów nie sprawi, że kampania będzie mniej agresywna. Tę kampanię sztaby wyborcze zapamiętają zapewne dokładnie. Zarówno PiS jak i PO mają bardzo trudną sytuację i będzie ona wymagała niezwykle precyzyjnych, wyważonych działań, ponieważ granica jest cienka. Zgodzić się należy z komentarzami, że ten kto pierwszy zacznie tragedię smoleńską upolityczniać, ten dużo straci. Kolejnym niebezpieczeństwem jest także zawłaszczanie tragedii i podgrzewanie emocji, a to będzie kusić. 

Przed nami obserwatorami i sztabowcami ciekawe dwa miesiące. Ciekawe, ponieważ nikt nigdy nie napisał jak prowadzić kampanię w tak niecodziennych (na szczęście) okolicznościach.

niedziela, 4 kwietnia 2010

Przegląd Tygodnia

-------------------------------------------------------------------------------------------











29.03.2010 – Poniedziałek
Ostra krytyka z ust Janusza Palikota w stronę Grzegorza Schetyny. Oczy i uszy opinii społecznej skierowane są w stronę wyborów prezydenckich. Jednak prawdziwa walka o władzę właśnie się rozgrywa – trwają wybory wewnętrzne w Platformie. Na zajazdach wybierani są przewodniczący regionów i na nowo rozdaje się karty wpływów w regionach. Od wyników w poszczególnych regionach będzie potem zależeć układ sojuszy na zjeździe krajowym, na którym toczyć się będzie walka o najwyższe funkcje w partii. Janusz Palikot doskonale zdaje sobie z tego sprawę i nie szczędzi krytyki sekretarzowi Schetynie. Układ sił już niedługo może się całkowicie zmienić.

30.03.2010 – Wtorek
4x4 to nowa propozycja PiSu. 4 kluczowe obszary dla Polski + 4 współpracujące partie. Propozycja piękna i jeszcze na dodatek przed samymi świętami. Merytoryki pomysłowi nie można odmówić. Kreatywnego podejścia do problemu też nie. Jednak na nieszczęście dla PiSu większość propozycji, z którymi obecnie wychodzi partia Jarosława Kaczyńskiego jest traktowana, jako próby wyjścia z sytuacji bardzo kryzysowej. Poza tym zbliżają się święta i nie wiem, czy przy wielkanocnym stole pakiet 4x4 będzie tematem numer jeden.

31.03.2010 – Środa
Bronisław Komorowski – najbardziej zaufany polski polityk. Wraz z publikacją tej wiadomości zacząłem się zastanawiać, jak mierzone jest owo zaufanie. Oczywiście kandydat PO ma niezwykle interesującą biografię, jego kariera polityczna jest bardzo bujna, wydaje się być niezwykle dobrze przygotowanym człowiekiem do pełnienia zaszczytnej funkcji jaką jest Prezydentura. Jednak jak Pan Kowalski rozumie zaufanie do Korowskiego – czy nie boi się powierzyć mu tego stanowiska, czy stwierdza, że w obliczu zagrożenia lub problemu Komorowski będzie najlepszym liderem? Zaufanie obecnie to głównie wizerunek i nie można z tym dyskutować. Spece od marketingu już dawno zauważyli niezwykłą elastyczność interpretacyjną terminu „Zaufanie”  i korzystają z niej jak nigdy.

01.04.2010 – Czwartek
Mirosław Drzewiecki vs dziennikarze. Sprawa dotyczy umowy Drzewieckiego odnośnie części publikowanego materiału. Otóż Drzewiecki nie zgodził się na publikację całości, lecz tylko na tą część dotyczącą wypowiedzi o golfie. Jednak dziennikarz najwyraźniej powstrzymać się nie mógł od publikacji lub Pan Drzewiecki chce jakoś z twarzą wyjść z tej całej sytuacji. Mimo niejasnych zeznań dwóch stron mamy doskonały przykład tego jak silnie na naszą percepcję mogą wpływać media.

02 – 04 .04.2010 – Święta
Wielkanoc, podobnie jak Boże Narodzenie, to czas spokoju i odpoczynku od polityki. Nasi rodzimi włodarze też już to zrozumieli. Wiedzą, że Pan Kowalski i Pani Nowak nie bardzo chcą słuchać o polityce w trakcie świąt. Jednak nierzadko wykorzystują również okazję jakichkolwiek świąt do prezentacji swojego domowego zacisza lub do „uczłowieczenia” swojej osoby, pokazując się w sytuacjach, w których odnaleźć mógłby się każdy z nas. Dlatego też tak dużo w mediach wypowiedzi polityków o tym gdzie, jak i z kim te święta spędzą lub jaka jest ich ulubiona potrawa. Dodatkowo dzisiaj mieliśmy jeszcze możliwość przyjrzenia się jak święta spędza się w Pałacu Prezydenckim. A spędza się je całkiem normalnie. Tak jak wszyscy. Tylko, że wszyscy chcą choć na moment odpoczynku od polityki. Wesołych i apolitycznych świąt od {PR}olityki !

niedziela, 21 marca 2010

Przegląd Tygodnia

-------------------------------------------------------------------------------------------













15.03.2010 – Poniedziałek
Sikorski odrzuca pomysł debaty w Sejmie – bardzo słusznie. Argumentuje to tym, że nie chce wpędzić Marszałka Komorowskiego w niepotrzebne problemy, w związku z nadużywaniem jego władzy i pozycji w Sejmie. Jak widać mimo, iż gra toczy się pomiędzy Sikorskim i Komorowskim to obaj panowie zachowują trzeźwość umysłu i na pewnych płaszczyznach współpracują tak, aby razem stawić czoła opozycji i sondażom.

16.03.2010 – Wtorek
Władysław Frasyniuk przeprowadza ostry atak na PO stwierdzając, że prawybory to onanizm. Co by nie powiedzieć, trochę prawdy w tym stwierdzeniu jest. Platforma na każdym kroku podkreśla genialność i pionierskość swoich działań jeżeli chodzi o przeprowadzenie prawyborów. Jest to oczywiście element kampanii komunikacyjnej, której celem wytworzenie jest tak dużego szumu medialnego, aby całkowicie przykryć jakiekolwiek działania opozycji. Nic więc dziwnego, że Pan Frasyniuk posługuje się takimi argumentami, gdyż popiera Olechowskiego, który za sprawą prawyborów PO dawno zszedł na drugi a może i nawet na trzeci plan.

17.03.2010 – Środa
Kolejne debaty internetowe z najwyższymi przedstawicielami władzy w Polsce. Jak widać Internet powoli staje się miejsce nowoczesnej dyskusji a politycy zauważają jego siłę przekazu. Jednak nie można zapomnieć, że organizowanie co rusz kolejnych eventów w Internecie nie jest właściwym posunięciem. Internet to przede wszystkim działania komunikacja dwukierunkowa. Najważniejsze jest tutaj sprzężenie zwrotne, a więc to, co mająco powiedzenia internauci. Jednak to będzie dopiero kolejną lekcją, którą politycy zapewne niebawem będą musieli odrobić.

18.03.2010 – Czwartek
„Jestem z PO, ale nie brałem udziału a aferze hazardowej” – takie hasło widnieje na plakietkach, które młodzieżówka PiS wręczała posłankom i posłom PO przed głosowaniem w Sejmie. Pomysł dobry, jednak wykonanie niezbyt udane – szczególnie, że bardzo widoczne jest to, jak bardzo PiS próbuje na siłę wymyślić coś co zaciekawi media bardziej i odciągnie ich uwagę od prawyborów. Tym razem próba nie udana.

19.03.2010 – Piątek
Expose Premiera i przedstawienie dokonań rządu – to główny punkt politycznego rozkładu jazdy dzisiejszego dnia. Przyzwyczailiśmy się już, że PO robi coraz więcej konferencji, podsumowań i równego rodzaju eventów dotyczących pracy rządu. Tylko momentami można odnieść wrażenie, że zrobiło się tego już za dużo. Zbyt wiele raz widzieliśmy Tuska zachwycającego się swoim rządem i zbyt wiele razy cały dzień zdominowany był przez cudowny gospodarczy plan PO lub podsumowanie działań bieżącego dnia, tygodnia, miesiąca czy roku. Wyborcy mają przesyt a co będzie podczas kampanii?

20.03.2010  – Sobota
Do debaty pomiędzy Sikorskim a Komorowski został 1 dzień. Warto zauważyć, że ostatni spór o przeszłość kandydatów rozegrał się z udziałem Twittera Radka Sikorskiego. To ważny moment, ponieważ mówi nam o tym, że dyskurs polityczny zaczyna wchodzić wielkimi krokami w sferę Internetu oraz że media bacznie tą sferę obserwują.

21.03.2010 – Niedziela
Cała niedziela zdominowana przez debatę przedwyborczą. Ocen debaty usłyszeliśmy sporo. Jednak nieliczni zwrócili uwagę na coś innego. Mianowicie na parę godzin przed debatę, w studiu TVN24 dyskutowano o kandydatach. Na godzinę przed, gdy uruchomiono specjalne studio, do czasu debaty, na ekranach widzów widniało wielkie logo PO i dwóch kandydatów. Czas antenowy, który normalnie kosztowałby zapewne miliony złotych został wygenerowany za darmo z ogromną reklamą. Poza tym dzień – Niedziela – nic się nie dzieje i media zazwyczaj nie mają tematów do rozrobienia. Marketingowo 10/10.

niedziela, 14 marca 2010

Przegląd Tygodnia

------------------------------------------------------------------------------------------













08.03.2010 – Poniedziałek 


Lech Kaczyński pytany o ponowny start w wyborach prezydenckich ciągle unika odpowiedzi. Istnieje w tym pewna metoda - otóż scenariusz dla urzędującego Prezydenta zazwyczaj przewiduje ubieganie się o reelekcję – skoro tak, to po co się z tym spieszyć ? Można przedłużać oczekiwanie i trzymać media w oczekiwaniu na decyzję. Jednak w sytuacji rozgrywających się już w PO prawyborów ciągłe odwlekanie swojej decyzji może działać na niekorzyść Lecha Kaczyńskiego. Jednak oprócz tego wariantu istnieje możliwość, że pojawi się jakiś nowy gracz a wtedy tak długie wyczekiwanie z ogłoszeniem konkretnej osoby miałoby sens. 

09.03.2010 – Wtorek 

Radosław Sikorski odebrał już swoje „haki” i poradził sobie z nimi bardzo dobrze. Potrzeba było tylko czasu, aby zobaczyć atak przeprowadzony w stronę drugiego kandydata PO, czyli Bronisława Komorowskiego. Pod wątpliwość została poddana możliwość równoczesnego kandydowania oraz uczestniczenia w wyborach prezydenckich. Ostatecznie Marszałek Sejmu jest drugą osobą po Prezydencie. Nic dziwnego, że pojawił się taki atak skoro niedługo Marszałek może zastąpić Prezydenta. 

10.03.2010 – Środa 

Mimo, że w polskim prawie nie ma regulacji dotyczących konkretnych funkcji marszałka, o których była wczoraj mowa to Komorowski zapowiedział, że w razie wygranej weźmie urlop tak, aby nie było jakichkolwiek wątpliwości co do całej sytuacji. Ta sytuacja jest świetnym przykładem zarządzania kryzysowego i odpowiedzi błyskawicznej na atak ze strony opozycji. Już dzień po zapytaniu następuje odpowiedź – zapewne takie poradzenie sobie z sytuacją sprawi, że więcej o tym w mediach nie usłyszymy. 

11.03.2010 – Czwartek 

Kolejna sytuacja dotycząca prawyborów w PO. PiS zapytuje się PKW, czy prawybory nie są już oficjalnym elementem kampanii wyborczej. Wygląda to tak – są, nie są- nie ma różnicy, bo mnóstwo darmowego czasu antenowego i całkowite zepchnięcie do kąta opozycji jeżeli chodzi o przekaz medialny jest tutaj najważniejsze. W mediach dominuje cały czas sprawa prawyborów. I tak zdobywa się rynek wyborczy. 

12.03.2010 – Piątek 

Kolejny kandydat do wyścigu prezydenckim – Waldemar Pawlak. Jeszcze co prawda nie potwierdził tej wiadomości na 100%, ale wszystko na to wskazuje. Po raz kolejny będziemy mieli do czynienia z wykorzystaniem wyborów do promocji własnego ugrupowania. PSL, jako partia posiadająca silny elektorat zakorzeniony na obszarach wiejskich, potrzebuje kolejnych segmentów wyborców. Zazwyczaj była to partia koalicyjna, która sama nie posiadała zbyt dużej siły przebicia na scenie politycznej, natomiast miała olbrzymi potencjał koalicyjny. Wybory mogą być szansą na zdobycie niezagospodarowanych głosów przed wyborami parlamentarnymi. 

13.03.2010 – Sobota 

Paweł Piskorski chce obdarować Andrzeja Olechowskiego kilkoma milionami złotych. Prezent hojny i bardzo przydatny w aspekcie wyborów prezydenckich. Jednak jak już wcześniej pisałem kampania Olechowskiego będzie raczej miała formę „od wiecu do wiecu” a nie używała lokalnych struktur do pozyskiwania głosów. Prawdopodobnie miliony na promocję Olechowskiego to też miliony na promocję ugrupowania Piskorskiego i podobnie jak w przypadku Pawlaka próba promocji przed wyborami parlamentarnymi. 

14.03.2010 – Niedziela 

Dzisiaj odbyła się premiera filmu dokumentalnego Tomasza Sekielskiego „Władcy marionetek”. Film ukazuje kulisy polityki i jak podkreśla sam autora – stara się pokazać odpowiedzialność polityków za swoje czyny. To dobry znak, że powstają takie dokumenty. Teraz czas na reakcję ze strony aktorów, którzy wystąpili w filmie. Zapewne już niedługo zaroi się w mediach od polityków, którzy będą komentować zwartość filmu i starać się oczyścić z zarzutów.

poniedziałek, 1 marca 2010

Prawybory – nowa jakość w polityce?

-------------------------------------------------------------------------------------------











W marcu członkowie PO dokonają wyboru kandydata na prezydenta: Bronisław Komorowski, czy Radosław Sikorski? 

Nie o wyniku tych prawyborów będzie tu mowa, lecz o samej idei, która jest w Polsce praktyką nową, ale ciekawą. 

Barbara Brodzińska-Mirowska

Pomysł PO, aby członkowie partii z całego kraju, za pomocą Internetu lub poczty tradycyjnej dokonali wyboru kandydata jest pomysłem dobrym – z kilku powodów: 

1. Warto mobilizować „szeregowych” członków partii, ich poczucie bezpośredniego wpływu na tak ważne przedsięwzięcie bez wątpienia zmobilizuje ich i zjednoczy do pracy na najbliższe, wyborcze miesiące. Taki ukłon w stronę struktur regionalnych jest niezwykle cenny i ważny, zwłaszcza w kontekście nikłego – wciąż – zaangażowania Polaków w życie społeczno-polityczne. Należy pamiętać, że partia polityczna nadal stanowi ważne ogniowo organizacyjne w polskiej polityce, zwłaszcza w okresie wyborczym – polskiemu komunikowaniu politycznemu jeszcze daleko do modelu amerykańskiego, gdzie komunikowanie wyborcze jest wpierane przed szerzę ekspertów ds. zarządzania kampanią. 

2. Ponadto prawybory to ważny sygnał dla wyborców: oto w PO rozmawiamy, liczymy się ze zdaniem kolegów i koleżanek z regionów. 

3. Prawybory skupiały niezwykle skutecznie uwagę mediów, a tym samym na plan dalszy schodzi choćby komisja hazardowa. Tym samym ruszyła prezydencka kampania wyborcza i póki co plus dla PO, bo – dzięki prawyborom – mówi się tylko o jej kandydatach. Niewątpliwie prawybory stanową dla mediów ciekawy temat, choć z praktycznego punktu widzenia to tylko wewnętrzne spotkania na których „kandydaci na kandydatów”zabiegają o głosy. Ale przyznać należy, że wystąpienie Radosława Sikorskiego, które wygłosił na konwencji w Bydgoszczy w ostatnią niedzielę lutego, choć porywające i będące źródłem wielu medialnych haseł, było raczej mową kandydata na prezydenta, a nie „kandydata na kandydata”. 

Jednak cieszy taka wewnętrzna dyskusja i wypada mieć nadzieję, że taka praktyka wejdzie na stałe do polskiej polityki. Zaś najbliższe kampanie, zwłaszcza prezydencka zapowiadają się ciekawie.

Przegląd Tygodnia

-------------------------------------------------------------------------------------------


22.02.10 – Poniedziałek 
Walka o noty dyplomatyczne pomiędzy kancelarią Prezydenta RP a Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Najprawdopodobniej w środku jakiejkolwiek kadencji taki spór byłby czymś zupełnie marginalnym. Jednak pod koniec kadencji Prezydenta RP w kontekście boju o władzę pomiędzy PiS a PO zwykła nota dyplomatyczna może urodność do rozmiarów katastrofy dyplomatycznej. Szczególnie, że funkcję ministra tego resortu obejmuje jeden z kandydatów do fotela prezydenta. Zaczyna się gorący okres w polityce i każde, nawet najmniejsze potknięcie przeciwnika, będzie niemal natychmiastowo wykorzystywane w celu ataku wyborczego. Zaczyna się o not dyplomatycznych, pytanie na czym się skończy ? 

23.02.10 – Wtorek 
Europoseł Migalski ostro skrytykował swoją partię odnośnie nie zabrania głosu w sprawie Anity Gargas i jej zwolnienia z TVP. Komentarz był o tyle ostry, że Migalski powiedział, iż „etycznie i moralnie wysiada z partii”. Dziwi fakt, że spec od wizerunku i marketingu politycznego decyduje się na taki krok. Czemu ? Ponieważ jawna krytyka oraz stwierdzenie możliwości odłączenia się od partii stawiają go w świetle osoby, która przyłączyła się do PiSu tylko po to aby, dzięki swojej popularności zdobyć posadę w Brukseli ( a co za tym idzie nie małe pieniądze do końca życia) a następnie odciąć się od partii w momencie kiedy będzie to najwygodniejsze politycznie. Czekamy na następny ruch Pana Marka. 

24.02.10 – Środa 
Dzisiaj premiera raportu „Młodzi i media” a w nim również opisu dotyczący wpływu Internetu na sposób uprawiania polityki. To jasne, że tak potężne medium jakim jest globalna sieć wpłynie drastycznie na sposób prowadzenia nie tylko kampanii wyborczych, ale również całej polityki. Wyobraźmy sobie bazowanie tysięcy e-maili zwolenników, nieustanny kontakt, możliwość informowania o swoich planach praktycznie natychmiastowo na stronach internetowych. Rafał Trzaskowski (euro poseł) pokazał w swojej kampanii, że Internet może być źródłem głosów wyborców. Używają głównie tego kanału zdobył wystarczającą ilość głosów aby pojechać do Brukseli. Czas aby w końcu nasi polityce „starej daty” również zrozumieli, że aby iść z duchem czasu należy zaprzyjaźnić się z Internetem. 

25.02.10 – Czwartek
Miro przemówił po raz pierwszy od afery hazardowej. Jednak ton jego wypowiedzi wprawił niemałą grupę osób w konsternację. Same zarzuty i mocno emocjonalne wystąpienie Drzewieckiego, pokazał jego rzeczywisty stosunek do polityki lub przekaz, który ktoś zaprojektował w celu wzbudzenia określonych emocji. Jednak wydaje się, że dla polityka, który nie jest już w stanie wiele zrobić w Polsce po takiej aferze, konstruowanie jakichkolwiek przemówień nie potrzebne. Drzewiecki chciał pewnie wylać swoje żale i zrobił to w sposób iście szekspirowski. 

26.02.10 – Piątek 
I konsekwencje muszą być poniesione. Mirosław Drzewiecki spotka się z Donaldem Tuskiem, aby porozmawiać o swoim wylewnym wywiadzie, którego wczoraj udzielił. Polityka kadrowa PO w ostatnim czasie zdaje się być również polityką medialną. Po aferze hazardowej i znaczących zmianach osobowych oraz przetasowaniach w partii, każde ważniejsze decyzje kadrowe są w odpowiedni sposób przedstawiane medialnie. Tak było również tutaj – rzecznik rządu Paweł Graś zapowiedział tylko spotkanie Drzewieckiego z Tuskiem. Rąbek tajemnicy został uchylony a teraz wszyscy w napięciu będą oczekiwać na wynik tego spotkania. 

27.02.10 – Sobota 
Ludwik Dorn na prezydenta. Scenariusz mało rzeczywisty jednak bardzo wyraziście pokazuje, że wybory prezydenckie to nie tylko ostateczna walka o władzę i fotel prezydencki, ale również możliwość promocji swojej osoby, jak również koła Polska Plus, z którego obecnie pochodzi Ludwik Dorn. Wybory mają być zapewne sposobem wypromowania środowiska, skupiającego wokół siebie osoby rozgoryczone rządami PiSu, lecz nie ufające PO. Szanse na Belweder są znikome w przypadku Pana Dorna, jednak na pewno zyska na popularności. 

28.01.10 – Niedziela 
Dzisiaj w Operze Nova w Bydgoszczy Radosław Sikorski rozpoczyna swoją prekampanię wyborczą. Mini-konwencja jest jednym z kilku spotkań ministra, który zamierza jeżdżąc po Polsce promować swój wizerunek i nakłaniać członków oraz sympatyków PO do głosownia na niego – najpierw w prawyborach a następnie w wyborach właściwych (o ile wcześniej wygra prawybory). Z marketingowego punktu widzenia prawybory to dodatkowa kampania, która zarówno Sikorskiemu, jak i Komorowskiemu pomoże w zdobyciu dodatkowych głosów. W czasie gdy, pozostałe partie szykują strategie lub przedstawiają swoich kandydatów, kandydaci PO już jadą w kraj – duży plus dla stylu prowadzenia kampanii.

poniedziałek, 22 lutego 2010

Przegląd Tygodnia

-------------------------------------------------------------------------------------------









15.02.10 – Poniedziałek 
Jak z wyjść z politycznego ataku i dodatkowo samemu wykreować pożądaną przez nas sytuację ? Wystarczy spojrzeć na ostatni konflikt Jarosława Kaczyńskiego z Radosławem Sikorski o tzw. „haki”. Co prawa Kaczyński sprostował, że dziennikarze Newsweeka źle zinterpretowali jego słowa jednak to nie bardzo mu pomogło. Z kolei Sikorski bardzo dobrze zachował się w tej sytuacji, bo po pierwsze zapowiedział w spotkanie w sądzie – co w oczach opinii publicznej może jawić się, jako stwierdzenie, że „haków” nie ma i nie minister spotkania w sądzie się nie boi. Po drugie natomiast powiedział, że tak właśnie będzie wyglądać kampania wyborcza PiSu i takim właśnie metodami zamierzają posługiwać się aby zdobyć władzę w nadchodzących wyborach. A wszyscy wiem, że gracz nie będący „fair play” nie jest zbyt lubiany. 


16.02.10 – Wtorek 
Prawybory w Platformie – odważy krok, na który zdecydował się premier. Nie do końca bowiem wiadomo, kogo on sam popiera i może zdarzyć się sytuacja, w której wygra kandydat, którego Tusk wolał nie wpuszczać do Belwederu. Jednak takie analizy będą na pewno wypełniały kolejne wydania gazet i tygodników w przyszłych tygodniach. Według mnie warto zwrócić uwagę na inną rzecz, która pokaże jak partia Tuska rzeczywiście funkcjonuje. W prawyborach bowiem startuje dwóch kandydatów PO – marszałek Komorowski i minister Sikorski. Pytanie jak parta wewnętrznie poradzi sobie z mini kampanią prawyborczą może dać odpowiedź na to jak silna i skonsolidowana jest Platforma. Przy 46 tys. członków partii trudno o jednomyślność a co za tym idzie o bezkonfliktowy wybór kandydata. Po wyłonieniu jednej osoby należy bacznie obserwować Platformę, bo może pojawić się wiele wyborczych zgrzytów. 


17.02.10 – Środa 
Andrzej Olechowski jest rozgoryczony decyzją PO o prawyborach i prosi o poparcie dla swojej osoby. Proces jego pozycjonowania na polskiej scenie politycznej jest bardzo klarowny i nie ulega wątpliwości, że w trakcie kampanii hasło „bezpartyjnego kandydata” czy „kandydata ponad podziałami” będzie dominować w sztabie Olechowskiego. W każdym możliwym wywiadzie podkreśla on wagę urzędu Prezydenta i tego aby to zaszczytne miejsce przypadło osobie, która nie jest związana z żadnym ugrupowaniem. Pomysł jest dobry i nie można Olechowskiemu tego odmówić, jednak wydaje się, że bez partii a więc i terytorialnych struktur, kampanię przeprowadzić jest ciężko. No chyba, że Pan Olechowski trzyma jeszcze jakieś asy w rękawie. 

18.02.10 – Czwartek 
Przy całym natłoku informacji związanych z ostatnimi rewelacjami dotyczącymi „haków” i innych politycznych narzędzi, niczym Filip z konopi wyskoczył Roman Giertych, który też podobno coś wie. Nawet posiada bardzo istotne dokumenty, które Kaczyński przekazywał mu i Lepperowi. Giertych coraz mocniej orbituje wokół PO a niektórzy działacze tej partii szczerze nie wykluczają jego wejścia do partii. I tak kolejny raz widzimy jak za pomocą prowokacji i utrzymania „że też się coś wie, ale na razie nie powie” może utrzymywać się na powierzchni politycznego oceanu. Roman Giertych zapewne bardzo liczy na przychylność PO, która obecnie chyba nie ma głowy do rozważania jego transferu. Chyba, że Pan Giertych pokaże swoje „haki” i zaskarbi tym przyjaźń Platformy. 

19.02.10 – Piątek 
Poseł Arłukowicz zdobywa kolejne salony polityczne a jego rosnąca popularność może zainteresować ugrupowania do przyciągnięcia takiej osoby. Zapytany dzisiaj, czy myśli o transferze powiedział, że jest zbyt zajęty pracą w komisji śledczej. Taka odpowiedź na pewno dobrze brzmi w ustach polityka. Praca ponad politycznymi roszadami. Jednak martwi trochę to, że polityka zbliża się w swojej retoryce do sportu. Za moment będziemy mówić o tym, że otwierają się „okienka transferowe” dla posłów i senatorów. Rodzi się też pytanie, skoro w sporcie na transfery przeznacza się ogromne kwoty pieniędzy to co dać w zamian na scenie politycznej ? 

20.02.10 – Sobota 
Sikorski nie taki piękny jak go malują – taką tezę można by wyprowadzić z wypowiedzi wiceszefa BBN Witolda Waszczykowskiego, który twierdzi że minister, po tym jak zgasną wszystkie reflektory, jest zupełnie inną osobą. Brutalny i prosty język oraz kontrowersyjne wypowiedzi mają być podobno domeną ministra „off The record”. Być może tak jest, przecież politycy to ludzie, na których składa się osobowość prywatna i wizerunek polityczny. Dziwnym jednak trafem o takich rewelacjach dowiadujemy się w trakcie prawyborów i początku kampanii prezydenckiej. 


21.01.10 – Niedziela 
W prawybory PO włączyli się Władysław Bartoszewski i Lech Wałęsa, którzy komentowali i przedstawiali swoje opinie odnośnie kandydatów Komorowskiego i Sikorskiego. Prawybory w Platformie pokazują, jak można w polskich mediach bardzo łatwo uzyskać „publicity”, czyli darmowy rozgłos. De facto PO prowadzi już swoją kampanię, ponieważ dzięki zaanonsowaniu prawyborów skupiła na sobie wszystkie medialne reflektory, które już tak jasno nie oświetlają opozycji. A wszyscy wiem, że co z oczu to i z serca.

poniedziałek, 15 lutego 2010

(HAK)erzy polskiej polityki

-------------------------------------------------------------------------------------------












Od dawna wiadomo było, ze wpływanie na emocje odbiorców jest najskuteczniejszą bronią reklamodawców i osób zajmujących się projektowaniem przekazów medialnych. 

Michał Leksiński

Pozytywne emocje wzbudzają w nas radość, lecz poziom ich skuteczności nie jest zbyt wysoki. Inaczej sprawa się ma w przypadku emocji negatywnych takich jaki – strach, nienawiść, żal i złość. Nikt nie lubi ich odczuwać, jednak ich skuteczność w przekazie reklamowym jest ogromna. Przykładem są setki spotów politycznych bazujących na takich emocjach: spoty Polskiej Partii Narodowej („Jeżeli wy dorośli nie zgłosujecie na PPN, to my dzieci będziemy musieli uruchomić ten czołg”), spoty PiSu dotyczące „Układów”. Innym sposobem wzbudzania negatywnych emocji jest znajdowanie na swoich politycznych oponentów tzw. „haków”, które mają być kompromitującymi informacjami pozwalającymi ośmieszyć naszego przeciwnika. W Polsce takie działania mają swoją długą tradycję i ostatnio robią się coraz bardziej popularne. Powstaje pytanie, zresztą bardzo zasadne, czy takie działania mają w ogóle jakiś głębszy sens i czy tak powinno wyglądać uprawianie polityki XXI wieku ? 

Po transformacji ustrojowej polskie społeczeństwo musiało zmierzyć się z jedną z największych tajemnic dekady – mianowicie co było w teczce Stana Tymińskiego ? Była to podręcznikowa sytuacja pokazująca, jak należy używać narzędzia jakim jest prowokacja. Rzekomych haków na swoich oponentów Tymiński miał dużo, lecz nigdy ich nie ujawnił. Jednak maszyna konspiracji poszła w ruch, a że nasze społeczeństwo jest bardzo podatne na wszelkiego rodzaju spekulacje i teorie spiskowe to wymyślano najróżniejsze scenariusze tego co Tymiński miał w teczce. Bo tak naprawdę nie liczy się co tam było, tylko jakie to wrażenie wywarło na społeczeństwie. Potem przeszliśmy długi okres podsłuchów i szukania wszelkich możliwych „złych” informacji, które mogły by politykom przedostać się na szczyty władzy. Jednak obecnie widzimy powrót do „gambitu Tymińskiego”, którego autorem jest Jarosław Kaczyński. O ile w okresie lat 90. XX wieku. Wszelkie afery i podsłuchy dość szybko wychodził na światło dzienne a politykom zależało na błyskawicznym kompromitowaniu swoich oponentów, o tyle obecnie liczy się czas i przetrzymanie odbiorców w niepewności. Tak jak kilkanaście lat temu Tymiński, tak teraz Kaczyński chce nas przetrzymać, tak abyśmy sami zaczęli konstruować własne teoria. Sprawa tyczy się oczywiście „haków”, które posiada Kaczyński na Sikorskiego i zamierza je upublicznić, kiedy nadejdzie czas kampanii prezydenckiej. 

HAKerstwo polityczne nie popłaca. Propagowanie polityki „wiem, ale póki co nie powiem, żebyście sami coś wymyślili” na dłuższą metę nie jest żadną strategią. Jest tylko próbą zwrócenia na siebie uwagę i dodatkowo możliwością dania naszym przeciwnikom szansy wyjścia z twarzą z takiej sytuacji. Społeczeństwo nigdy nie lubi być stawiane w pozycji „niewiedzącego” – a takie właśnie HAKowanie może braci Kaczyńskich sporo kosztować.

niedziela, 14 lutego 2010

Przegląd Tygodnia

-------------------------------------------------------------------------------------------




08.02.10 – Poniedziałek 
Bronisław Komorowski zwarty i gotowy do kampanijnego boju o fotel prezydencki – taki obraz mogliśmy zobaczyć dzisiaj w programie „Kropka nad i” Moniki Olejnik. Marszałek podkreślał wielokrotnie, że jest przygotowany i nie boi się swoich politycznych przeciwników. Powoli rozpoczyna się proces przed-kampanijnego pozycjonowania kandydatów. I pomimo, iż wizerunki wielu kandydatów na stałe utrwaliły się w naszej świadomości to i tak niezwykle ważne jest na te kilka miesięcy przed wyborami pokazanie odwagi („Nie boję się swoich przeciwników”) oraz kompetencji („Jestem świetnie przygotowany”). 

09.02.10 – Wtorek 
Beata Kempa zdaję się być nową waleczną twarzą Prawa i Sprawiedliwości. Od przejścia z Wiejskiej do Brukseli takich graczy jak Kurski czy Cymański PiSowi brak wyrazistych osobowości o umiejętnościach językowych, których nie powstydziłby się sam Mickiewicz. Posłanka Kempa próbuje tą niszę wypełnić głównie poprzez promowanie własnej osoby w trakcie obrad komisji ds. afery hazardowej. Jednak póki w swojej roli „aksamitnego wojownika” nie jest zbyt przekonywująca. Ze starcia z premierem też nie udało się jej wyjść obronną ręką. Pani poseł musi pamiętać, że kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. 

10.02.10 – Środa 
Prawo i Sprawiedliwość rozpoczyna digitalizację swojej partii. W planach jest portal społecznościowy oraz budowa sieci umożliwiającej videokonferencje. Jest to ogromny postęp w stosunku do lata poprzednich, jeżeli chodzi o podejście partii politycznych do wykorzystywania nowoczesnych technologii w celu komunikacji z odbiorcą. Należy przyznać ogromny punkt osobie, która na ten pomysł wpadła i dodatkowo przewodniczącemu partii, że się na taki krok w stronę przyszłości zdecydował. 

11.02.10 – Czwartek 
Ryszard Sobiesiak stanął dzisiaj przed komisją ds. afery hazardowej. Spektakl, który można było oglądać do momentu wyproszenia z Sali kolumnowej kamer, był jednocześnie dramatem komisji i popisem jednego aktora – Sobiesiaka. Przesłuchiwany pokazał w jak prosty sposób można z komisją wygrać nie odpowiadając praktycznie na żadne pytanie lub zasłaniając się niepamięcią. Widać było wyraźnie, że członkowie komisji zadając pytania, niejednokrotnie popadali w sporą frustrację związaną z niemożliwością uzyskania satysfakcjonującej odpowiedzi. Sobiesiak natomiast w pełni zrelaksowany niczego ciągle nie pamiętał i nie wiedział. W tym wszystkim najbardziej fascynuje jego spokój i wrażenie po obejrzeniu przesłuchania, że tak właściwie to nie było potrzeby żeby Pan Sobiesiak zasiadał przed komisją. 

12.02.10 – Piątek 
Większa władza w ręce premiera, tylko 300 parlamentarzystów, ograniczony immunitet i przechodzenie byłych prezydentów do Senatu – to tylko kilka zmian zaproponowanych przez partię Donalda Tuska w kwestii zmiany konstytucji. Obecnie premier odszedł od całkowitej zmiany konstytucji na rzecz wprowadzenia wielu poprawek. Determinacja i spójność programu, który od kilku tygodni możemy oglądać w wystąpieniach programowych premiera wskazuje, że jego polityczna decyzja o niekandydowaniu była całkowicie zasadna z jego punktu widzenia. Wydaje się, że to właśnie spójność w przekazie politycznym potrafi zaskarbić najwięcej zwolenników. 

13.02.10 – Sobota 
Prezydent pracuje nad ustawą o służbie zdrowia. Chce rozwiązać problem, na którym poległ niejeden minister zdrowia. To niewątpliwie bardzo dobrze, że sam Prezydent zajął się tym problemem. Jednak znowu występuje kontekst czasowych. Dowiadujemy się o tym, ze Prezydent zajmuje się ustawą na dzień po konferencji programowej Donalda Tuska. To tak jakby premier realizował swój plan a Prezydent z doskoku wymyślał różne projekt tak, aby pokazać, że on też coś robi i że też „jest”. Może czas zastanowić się nad jakimś bardziej rozbudowanym planem działania ? 

14.01.10 – Niedziela 
Jarosław Kaczyński chyba nie bardzo wie, jak poruszać się w pre-kampanijnej rzeczywistości. W Newsweeku wspomniał o „tajnych zarzutach” ciążących na Radosławie Sikorskim, które mogą zostać ujawnione w trakcie kampanii. Czemu Kaczyński zrobił źle ? Trzy powody wydają się odpowiadać na to pytanie. Po pierwsze posługując się sformułowaniem „tajne zarzuty” postawił siebie w roli dyspozytariusza wiedzy „tajnej”, o której my „szarzy obywatele” ni wiemy. Nikt nie lubi słuchać o tym, że „ktoś coś wie, ale nie powie”. Po drugie dał możliwość wykazania się Sikorskiemu, który ze stoickim spokojem pokazał, że zarzutów się nie boi i chętnie rozwiąże sprawę w sądzie. I w końcu po trzecie – za wcześnie. Skoro posiada jakieś informacje to mógł je spokojnie zdetonować w trakcie kampanii (niezależnie od tego czy Sikorski byłby głównym kandydatem PO w kampanii prezydenckiej czy nie). Posiadanie wiedzy to jedno, ale odpowiednie zarządzenie tą wiedzą dopiero gwarantuje sukces. 

środa, 10 lutego 2010

Czy Polacy potrafią być dumni z Polski? - OPINIA

-------------------------------------------------------------------------------------------










Polacy lubią czuć dumę ze swojego kraju, jesteśmy przywiązani do symboli podkreślających naszą wyjątkowość, zwłaszcza w odniesieniu do historii. Tymczasem chyba możemy mieć powód do radości, kiedy patrzymy na naszą pozycję w Unii Europejskiej.
Barbara Brodzińska-Mirowska
Choć polskiemu rządowi można zarzucić pewnego rodzaju opieszałość w kilku ważnych reformach, to wypada docenić fakt, jak ostatni dwa lata zmieniły pozycję Polski w Brukseli. Jerzy Buzek przewodnicy PE, polski premier także ugruntował swoją pozycję, a paradoksalnie dopomógł mu kryzys gospodarczy, z którego Polska wyszła względnie obronną ręką. Oczywiście o ile w sprawach gospodarczych trzeba zachować umiarkowany optymizm, to biorąc pod uwagę naszą pozycję za granicą jest powód do radości. Zdaje się, że bardziej nas doceniają, niż my sami siebie. Uśmiech sam ciśnie się na usta kiedy czytamy artykuł w The Economist z 28 stycznia „Horse power to horsepower” , w którym pochwały zbiera rząd i premier, oczywiście w kontekście gospodarki, ale także Radosław Sikorski, jako Minister Spraw Zagranicznych. I mało istotne czy jest się zwolennikiem partii rządzącej, czy nie, to dobra opinia o Polsce za granicą powinna cieszyć. Z punktu widzenia marketingu politycznego pojawia się pytanie, czy PO będzie umiała wykorzystać te atuty w nadchodzących wyborach. Z racjonalnego punktu widzenia kwestie te powinny być mocno akcentowane, ponieważ Polacy zawsze lubili mieć poczucie, że są ważni. Póki co niestety polityka informacyjna jest stosunkowo kiepska. Nie chodzi o to, aby premier Tusk The Economist traktował jako gadżet konferencyjny, ponieważ rzecz jasna mu nie wypada. Chodzi tylko o to, aby w debacie publicznej rozmawiać choć trochę częściej o sprawach ważnych, istotnych, które mogą wywołać w społeczeństwie poczucie dumy i solidarności. Tematy ważne ze społecznego punktu widzenia, które mogą zmienić nastawienie ludzi do znienawidzonej polityki, giną w cieniu sensacji związanej z wyborami, kandydatami na prezydenta, kandydatkami na pierwsze damy. Szkoda, ponieważ polskie społeczeństwo chyba dowartościowania potrzebuje, przypomnieć warto, że wybór Jerzego Buzka na przewodniczącego PE uznany został za najważniejsze wydarzenie ubiegłego roku. Partia rządząca powinna zacząć robić pierwsze podsumowanie, aby w ciągu najbliższego roku przekaz był spójny, pozytywny, przemyślany, ponieważ premier sporo zaryzykował i szkoda by było, aby plan legł w gruzach. 

poniedziałek, 1 lutego 2010

Współczesna strategia wyborcza

-------------------------------------------------------------------------------------------

Obecna sytuacja polityczna w Polsce sprawia, że należy się zastanowić nad tym, czym de facto jest strategia marketingowa i wyborcza partii politycznych. Jak wygląda jej realizacja i czy dobrze zrealizowana ma szansę przyczynić się do realnego wzrostu poparcia i w ostateczności do zdobycia władzy.

Michał Leksiński

We współczesnych mediach codziennie przytłacza nas ogrom informacji związanych z polityką. Co chwila powstają nowe sojusze, opozycja walczy o swoją pozycję, konflikt interesów i retoryka polityczna wkrada się niemal w każdy news. W natłoku tych informacji odbiorca stara się starannie selekcjonować te informacje i wyciągać wnioski z kolejnych posunięć polityków na politycznej szachownicy. W tym całym, niekiedy nielogicznym i skomplikowanym świecie, wiele działań ma swoje konkretne miejsce i nastawiona jest na skalkulowany wynik. Tak rodzą się strategie polityczne, w których najwytrawniejsi gracze planują swoje działania na lata wprzód. Przykładem niech będzie, znany dobrze wszystkim „kaczyzm”, czyli popularne określenie rządów braci Kaczyńskich, które doskonale wpisało się w strategię partii, wtedy jej opozycyjnej, Platformy Obywatelskiej. „Kaczyzm” został wykorzystany do zbudowania nieprzychylnego wizerunku Prawa i Sprawiedliwości, tak aby pozyskać jak największą ilość elektoratu. Cały zabieg polegał na odpowiednim pozycjonowaniu PO, tak aby głosowanie na Platformę stało się „modne”. Każdy kto chciał jawić się, jako osoba dynamiczna i nowoczesna powinna głosować na partię Donalda Tuska, która właśnie w taki sposób stawiała się w opozycji do partii braci Kaczyńskich. Strategia ta działała bardzo długo, bo niemal od rządów PiSu w 2005 roku aż do dnia obecnego, kiedy PO próbuje nadal podtrzymać taki stan rzeczy. Innym przykładem strategii może być mocny nacisk na sferę gospodarczą Donalda Tuska. Raport „Polska 2030”, rządowa konferencja ukazująca Polskę, jako jedyny kraj, który oparł się kryzysowi, ostatnia deklaracja Premiera o odstąpieniu od walki wyborczej na rzecz stabilnych rządów i utrzymywania gospodarczego wzrostu, konferencja na Politechnice Warszawskiej poświęcona gospodarce – te wszystkie wydarzenie niewątpliwie mają wspólny mianownik i nie są dziełem przypadku. Polskie partie polityczne szybko uczą się zachodnich standardów prowadzenia polityki i kreowania wieloletnich strategii, co w politycznym wymiarze jest bardzo opłacalne.

Dobra strategia polityczna zakłada długofalowość i konsekwencję. Spójny przekaz jest tutaj podstawą, bez której żadna strategia nie ma racji bytu. Dzięki wcześniej zaplanowanym działaniom można elastycznie reagować na bieżące wydarzenia i dodatkowo dostosowywać je do swojej strategii. Przy założeniu, że konsekwentnie będziemy taką strategię realizować, wygrana w wyborach jest już tylko kwestią wzmocnienia przekazu i kumulacji dotychczasowych osiągnięć. Nadchodzące kampanię pokażą jak na naszym podwórku politycznym wygląda tak zarysowany scenariusz. Zapewne wiele będziemy słyszeć o gospodarce ze strony PO i nieudolnych rządach koalicji ze strony PiS. Jedno jest pewne – wygra ten, kto spełni wszystkie założenia swojej wyborczej strategii a to jak wiemy nie jest w cale takie proste.

Przegląd tygodnia

-------------------------------------------------------------------------------------------




25.01.10 – Poniedziałek
Eryk Mistewicz prawdopodobnie doradzał i przygotowywał Zbigniewa Chlebowskiego do wystąpienia przez Komisją Śledczą. Fakt, że ktoś Chlebowskiemu pomagał jest niezaprzeczalny – stopień jego metamorfozy wskazuje na to, iż albo zadziałała jakaś siła wyższa, albo mieliśmy do czynienia z doradcami politycznymi. Ważniejszym jest jednak to, co zrobił sam Mistewicz. Pytany o Chlebowskiego, nie odpowiadał na pytania i nie sugerowała, że to właśnie on mu pomagał. Tak robią prowadzili doradcy polityczni – dyskrecja jest w tym zawodzie kluczem do sukcesu.
 
26.01.10 – Wtorek
Stefan Niesiołowski w „Kropce nad i” nie pozostawił na Andrzeju Olechowskim suchej nitki. Cały program poświęcił lansowaniu tezy, że Olechowski jest żadnym kandydatem w wyborach prezydenckich i nie ma najmniejszych szans. Fakt faktem, Niesiołowski wytknął celnie Olechowskiemu bezprogramowość oraz znużenie, które da się zaobserwować na twarzy Olechowskiego od czasu do czasu. Ofensywa kampanijna zaczyna być coraz ostrzejsza. Należy się spodziewać, że niedługo i Platforma wykona jakiś ruch w kwestii wyborów prezydenckich.
 
27.01.10 – Środa
Według najnowszego sondażu Prezydent Kaczyński zyskuje poparcie wyborców kosztem rządu. Strategia odświeżenia wizerunku Prezydenta najwyraźniej przynosi oczekiwane efekty. Coraz częściej możemy obserwować prezydencką parę w towarzystwie dzieci, na otwartych wystąpieniach publicznych – Prezydent Kaczyńskich zbliża się do ludzi, a ludzie odwdzięczają się mu swoimi głosami. Trochę gorzej wypada tutaj premier Tusk, którego poparcie nieznacznie spadło, związane jest to zapewne z ostatnimi turbulencjami w rządzie. Rząd musi szybko zareagować, bo w innym przypadku problem poparcia może urosnąć do niebagatelnych rozmiarów.

28.01.10 – Czwartek
Być może dzień ten przejdzie na długo do historii Polski, być może dzień ten przyczyni się do zmian ustrojowych w naszym Państwie. Donald Tusk ogłosił, że nie kandyduje w wyborach prezydenckich. Jest to decyzja pod wieloma względami przemyślana i strategiczna. Tusk pokazał, że nie interesuje go blichtr pałacu prezydenckiego, tylko realna władza i kształtowanie polityki państwa. Sam stwierdził też, że w trakcie tego, wyborczego, roku nie możemy sobie pozwolić tylko na zabawę w kampanię i ktoś musi stać na czele rządu, by aktywnie zarządzać Państwem. Dodatkowo wszelkie spory kompetencyjne pomiędzy Tuskiem a Kaczyńskim, razem z tą decyzją, ugruntowują stanowisko Tuska. Pozostaje jednak pytanie czy Platforma posiada na tyle silnego kandydata, który jest w stanie wygrać wybory Prezydenckie ? Jeśli nie Tusk to kto ?
 
29.01.10 – Piątek
Plan premiera Tuska ogłoszony na Politechnice Warszawskiej można uznać za oficjalny początek kampanii. Wczoraj ogłoszenie niezwykle ważnej decyzji a dzisiaj przedstawienie planu gospodarczego – wydarzenie na pewno nie przypadkowo umieszczone w kalendarzu obok siebie. Sam plan oceniany jest różnie, ale nie o tym przyszło mi pisać. Dzisiejsze wystąpienie jest niejako przedłużeniem i wzmocnieniem wczorajszego przekazu – nie kandyduję, bo ktoś musi zająć się Polską i uporządkować wszystkie sprawy związane z gospodarką. Tak Tusk widzi swoją rolą i zapewne jeszcze długo w ten sposób będzie się pozycjonował.
 
30.01.10 – Sobota
Nie będzie zmian – Janusz Palikot odchodzi z partii. Po raz kolejny poseł daje wyraz swoim kontrowersyjnym zachowaniom. Wydaje się jakby tylko on w partii posiadał otwarte przyzwolenie na mówienie czegokolwiek i kiedykolwiek bez jakichkolwiek konsekwencji. Tym razem powodem jego przyszłego odejścia ma być rzekomy brak zmian w Platformie. Stwierdza on, iż jeżeli nie nastąpią do 2011 roku wyraźne zmiany w partii to on opuści jej szeregi. Niewątpliwą umiejętnością Palikota jest to, że zawsze potrafi wzbudzić sensację i skupić na sobie uwagę mediów. Dodatkowo jego zachowania nigdy nie są przypadkowe. Jednym z możliwych scenariuszy jest wędrówka Palikota po szczeblach partii po władzę.

31.01.10 – Niedziela
Grażyna Gęsicka z PiS stwierdziła, iż partia nie posiada planu, sztabu ani jakiejkolwiek innej struktury odpowiadającej za przygotowania do kampanii. Jednak stanowczo opowiedziała się za tym, iż PO wcale nie pokrzyżowało planów decyzją Tuska i PiS cały czas jest zwarty i gotowy. Upieram się, że jest inaczej. Zmiana kandydata to twist o 180 stopni – cała wcześniej budowana strategia musi pójść do kosza i trzeba zaczynać wszystko od początku. Widać wyraźnie, Prawo i Sprawiedliwość ma duże kłopoty, z których nie łatwo będzie im wyjść, zwłaszcza w okresie kampanii.

piątek, 29 stycznia 2010

Pałac Prezydencki ? - Nie, dziękuje - OPINIA

-------------------------------------------------------------------------------------------












Dzisiejszy dzień w mediach zdominował temat rezygnacji premiera Donalda Tuska ze startu w wyborach prezydenckich. Decyzja ta dla wnikliwych obserwatorów życia polityczna nie jest żadnym zaskoczeniem.   

Barbara Brodzińska-Mirowska
 
W kontekście tych wydarzeń warto zwrócić uwagę na trzy sprawy:
1. Decyzja premiera jest jedną z najbardziej odważnych decyzji podjętych przez polityków w ostatnich latach, która być może pozwoli Tuskowi dołączyć do grona najlepszych europejskich polityków ostatnich lat, rzecz jasna w przyszłości. Premier sprawdza się w swojej roli wie też, że bez realnej władzy nie będzie wstanie zrealizować wielu ważnych i niezbędnych dla kraju działań. Donald Tusk zapewne zdawał sobie doskonale sprawę, że o ile w PO znajdzie się bardzo dobry kandydat na prezydenta, który będzie miał realne szanse wygrać z Lechem Kaczyński, o tyle o kandydata na premiera i lidera partii byłoby już trudno. W dużym skrócie, premier kierował się dobrem partii, co nie dziwi, ale także racjonalnym, dojrzały i co najważniejsze długoterminowym spojrzeniem na sytuację i przyszłość kraju. A więc poświęcił, chwilowo, własne ambicje na rzecz dobra partii i ogółu. W tym momencie dla premiera najbardziej sensowny jest taki oto scenariusz. Kandydat PO wygrywa wybory prezydenckie (tu warto nadmienić, że w pierwszych popołudniowych sondażach wykonanych dla TVN24, Bronisława Komorowski – pojawił się w rankingu tuż za Lechem Kaczyńskim, radość posłów PiS jest zatem zdecydowanie przedwczesna), następnie PO wygrywa wyborcy parlamentarne, wówczas PO ze „swoim” prezydentem może przeprowadzić najbardziej istotne reformy. Po dwóch kadencjach premier Donald Tusk, kandyduje na prezydenta. W tym czasie zaś prowadzone zmiany kierują Polskę w stronę systemy kanclerskiego.

2. Premier Donald Tusk swoją decyzją nastręczył PiS nie lada problemu, odbierając koronny argument jakoby rządy PO były ukierunkowane na polityczne ambicje jej lidera. Sytuacja te jest dla PiS rzeczywiście z komunikacyjnego punktu widzenia niezwykle kłopotliwa, a jako przykład służyć mogą komentarze przedstawicieli PiS , które ujawniały duży dyskomfort. Ponadto, Lech Kaczyński w całym przekazie medialny został całkowicie zmarginalizowany. To ważny sygnał dla opozycji. Rezygnacja Tuska nie oznacza wygranej Lecha Kaczyńskiego.

3. Choć cieszy postawa premiera Tuska, smuci niestety jakość debaty i politycznych komentarzy sytuacji. Zabrakło wnikliwych i głębokich analiz. Przekaz i komentarze tego wydarzenia są płytkie.
Chwilę po konferencji premiera ruszyła fala komentarzy, słychać było m.in. o „dezercji” o „pazerności na władzę” o chęci „przykrycia afery hazardowej”. Natychmiast pojawiły się rankingi ewentualnych pierwszych dam. Przebija przez komentarze i analizy polska kultura polityczna. Przebija natura podejrzeń, teorii spiskowych. Przebija brak zaufania do intencji ludzi. Niestety nie wróży to dobrze na przyszłość. Smuci w analizie publicznego i medialnego dyskursu jedna rzecz nigdy nie ma sytuacji, która byłaby dobra, pozytywna. Tusk kandyduje: źle-chce władzy, realizuje własne ambicje kosztem innych, Tusk- nie kandyduje: też źle, dezerteruje, kryje afery, przyzwyczaił się do władzy. Nie dziwi fakt, że społeczeństwo jest do polityki nastawione sceptycznie.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Public Relations - made by Poland

-------------------------------------------------------------------------------------------












Rok 2009 w polityce upłynął pod znakiem PR. Aktywność na tym polu nie przejawiała się jednak w profesjonalnym działaniu, opartym na zarządzaniu informacją, czy budowaniu relacji i dialogu z otoczeniem z poczuciem odpowiedzialności za słowo,  ale  na MÓWIENIU o public relations, czy raczej nadużywaniu go. Wniosek jest smutny. Nie szukajmy w polskim komunikowaniu politycznym prawdziwego public relations bo go tam nie ma i długo nie będzie. Dlaczego? Ponieważ politycy, za nimi zaraz dziennikarze zwyczajnie pojęcia tego nie rozumieją, a już na pewno nie wiedzą co się nim robi.

Barbara Brodzińska-Mirowska


Pierwsze agencje public relations pojawiły się w Polsce w latach dziewięćdziesiątych, jednak dopiero w ostatnim dziesięcioleciu PR nabiera charakteru. Na świecie ma ono nieco dłuższe tradycje, choć nadal uznaje się tę dziedzinę za relatywnie młodą. Nie brakuje jednak opinii, że elementy, które w dużej mierze współtworzą public relations takie jak informowanie społeczeństwa, przekonywanie ludzi oraz ich integrowanie, istnieją tak długo jak społeczeństwo.(1)Z public relations w dzisiejszym rozumieniu mamy do czynienia dopiero wraz z początkiem XX wieku. Dziedzina ta najszybciej i najwyraźniej rozwijała się oczywiście w USA. W latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku wrosło zapotrzebowanie na stworzenie organizacji, która zrzeszałaby praktyków public relations. Tak też się stało - w 1947 powstało Amerykańskie Towarzystwo Public Relations (Public Relations Society of America – PRSA)(2).


            Jak zdefiniować public relations? Definicji jest dużo, obecnie mówi się o około dwóch tysiącach(3). Nie mniej jednak należy się spodziewać, że będzie ich przybywać wraz z dalszym rozwojem branży. Jednak najbardziej powszechne perspektywy ujmują public relations jako: element zarządzania organizacją, zarządzanie informacją lub jako element ogólnej strategii komunikacyjnej. Precyzyjną definicję przedstawia Krystyna Wojcik: „public relations jest systemem działań z zakresu komunikowania społecznego, społecznym procesem o charakterze konstruktywnego dialogu: świadomą, intencjonalną, celową, metodyczną, zatem systematyczną, planowaną, opartą na badaniach i analizach, wykorzystującą dorobek tych wszystkich nauk, które tworzą szansę skuteczności, trwałą, długookresową, gdyż charakter celów wymaga kontynuacji i dłuższych okresów realizacji, nakierowaną na ukształtowanie pożądanych relacji między organizacją podejmującą się tej działalności (...) a tą częścią otoczenia, którą jest ona zainteresowana i którą nią się interesuje obecnie lub może interesować się w przyszłości, jakość tych relacji wyrażają takie wartości jak: wzajemne zrozumienie, zaufanie, wiarygodność, poparcie, pozytywne nastawienie i postrzeganie, ograniczenie konfliktowości stosunków, wyrównywanie interesów, dobro społeczne”.(4)


Tymczasem, jeśliby budować definicję public relations na podstawie przekazu w mediach wnioski byłyby zgoła odmienne, bowiem powszechnie kojarzy się ono z kłamstwem, budowaniem nieprawdziwego przekazu, propagandą! PR stracił reputację w momencie, kiedy zaczęto używać go do opisania działań politycznych, które na domiar tego nigdy działaniami takimi nie były.  Potwierdza to raport „PR w ustach polityków” przygotowany na zlecenie Związku Firm Public Relations, z którego wynika, że w większości wypowiedzi polityków termin public relations pojawia się w jednoznacznie negatywny kontekście, tylko jedna wypowiedź na pięćdziesiąt miała neutralny charakter. Negatywne konotacje pojęcia są niestety utrwalane przez samych dziennikarzy, którzy niejednokrotnie wykazują się równie dużą niewiedzą w tym zakresie jak politycy. Burzliwą dyskusję na temat degradacji pojęcia public relations w polskim dyskursie publicznym rozpoczął Związek Firm Public Relation, który w liście otwartym w roku 2009 stanowczo sprzeciwił się temu procederowi. I chwała za to!


            Wracając do politycznego PR, trzeba zauważyć, że w żywotnym interesie każdej partii politycznej, zwłaszcza rządzącej jest sprawna komunikacja ze społeczeństwem. W dojrzałych zachodnich demokracjach nikogo nie dziwi fakt, że dla rządu pracują specjaliści z zakresu komunikowania, a już na pewno nie jest to postrzegane w kategoriach propagandy, czy manipulacji opinią publiczną. W wielu analizach życia społeczno-politycznego zwraca się uwagę na potrzebę budowania społeczeństwa obywatelskiego. Pierwszym krokiem ku temu jest właśnie jasna i uczciwa komunikacja między elitami politycznymi a wyborcami. Nie warto zatem tak demonizować politycznego PR, bowiem jeśli tylko stosowany jest zgodnie z etyką(5) może przynieść korzyści i rządzącym i rządzonym.


Powstaje pytanie skąd w naszym życiu publicznym tyle niechęci dla działań z zakresu profesjonalnej komunikacji public relations w polityce. Odpowiedź jest prosta: po pierwsze niezrozumienie pojęcia, po drugie nie umiejętne stosowanie technik public relations, który najczęściej jest sprowadzany do wysyłania informacji prasowych i organizowania konferencji prasowych, po trzecie kultura polityczna polskiego społeczeństwa, silnie jednak zdeterminowana czynnikami historycznymi.


Pozytywny akcent na koniec. Pociesza świadomość premiera Donalda Tuska, który ratuje honor i polityków i komentatorów, w wywiadzie dla Przekroju w rozmowie z Piotrem Najsztubem:




PN. „Główny zarzut po roku Pana rządów brzmi: PR mają dobry teraz niech się wezmą do konkretów”


DT. Jestem nie czuły na te zarzuty, tu moja wrażliwość się wyczerpała. Ponieważ znam się trochę na PR, muszę powiedzieć, że to jedna ze słabszych stron rządu”(6).




Premier trafił w sedno, każdy kto choć w minimalnym stopniu rozumie słowo PR i to co się za nim kryje, dawno już zdążył się zorientować, że public relations to wciąż dla polityków kolacji i opozycji pojęcie obce. Jednak skoro premier sam wskazuje – słusznie -, że PR jest słabą stroną rządu, to wypada liczyć na to, że wkrótce obserwować zaczniemy narodziny prawdziwego politycznego PR w Polsce.


[1] Bernays E. 1952. Public Relations, University of Oklahoma Press, za: Bates, D.2006. Public Relations from Dawn of Ciwilization, www.instituteforpr.org.
[2] zob. www.prsa.org.
[3] Wojcik.K. 2005. Public relations. Wiarygodny dialog z otoczeniem, Placet,  s. 21
[4] Ibidem, s. 27.
[5] Trzeba ponadto zauważyć, że kodeksy etyczne public relations wykluczają jakiekolwiek działania, służące pozbawieniu kogokolwiek czci i godności. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do kodeksów etycznych public relations ustanowionych m.in. przez Związek Firm Public Relations (Karta Dobrych Praktyk), Międzynarodowe Stowarzyszenie Public Relations (Code of Conduct), Stowarzyszenie Public Relations Ameryki.
[6] Przekrój z dnia 01.05.2009, cyt. Za Raport „ PR w ustach polityków”, www.zfpr.pl, dn. 23.01.2010.