Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PR. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PR. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Public Relations - made by Poland

-------------------------------------------------------------------------------------------












Rok 2009 w polityce upłynął pod znakiem PR. Aktywność na tym polu nie przejawiała się jednak w profesjonalnym działaniu, opartym na zarządzaniu informacją, czy budowaniu relacji i dialogu z otoczeniem z poczuciem odpowiedzialności za słowo,  ale  na MÓWIENIU o public relations, czy raczej nadużywaniu go. Wniosek jest smutny. Nie szukajmy w polskim komunikowaniu politycznym prawdziwego public relations bo go tam nie ma i długo nie będzie. Dlaczego? Ponieważ politycy, za nimi zaraz dziennikarze zwyczajnie pojęcia tego nie rozumieją, a już na pewno nie wiedzą co się nim robi.

Barbara Brodzińska-Mirowska


Pierwsze agencje public relations pojawiły się w Polsce w latach dziewięćdziesiątych, jednak dopiero w ostatnim dziesięcioleciu PR nabiera charakteru. Na świecie ma ono nieco dłuższe tradycje, choć nadal uznaje się tę dziedzinę za relatywnie młodą. Nie brakuje jednak opinii, że elementy, które w dużej mierze współtworzą public relations takie jak informowanie społeczeństwa, przekonywanie ludzi oraz ich integrowanie, istnieją tak długo jak społeczeństwo.(1)Z public relations w dzisiejszym rozumieniu mamy do czynienia dopiero wraz z początkiem XX wieku. Dziedzina ta najszybciej i najwyraźniej rozwijała się oczywiście w USA. W latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku wrosło zapotrzebowanie na stworzenie organizacji, która zrzeszałaby praktyków public relations. Tak też się stało - w 1947 powstało Amerykańskie Towarzystwo Public Relations (Public Relations Society of America – PRSA)(2).


            Jak zdefiniować public relations? Definicji jest dużo, obecnie mówi się o około dwóch tysiącach(3). Nie mniej jednak należy się spodziewać, że będzie ich przybywać wraz z dalszym rozwojem branży. Jednak najbardziej powszechne perspektywy ujmują public relations jako: element zarządzania organizacją, zarządzanie informacją lub jako element ogólnej strategii komunikacyjnej. Precyzyjną definicję przedstawia Krystyna Wojcik: „public relations jest systemem działań z zakresu komunikowania społecznego, społecznym procesem o charakterze konstruktywnego dialogu: świadomą, intencjonalną, celową, metodyczną, zatem systematyczną, planowaną, opartą na badaniach i analizach, wykorzystującą dorobek tych wszystkich nauk, które tworzą szansę skuteczności, trwałą, długookresową, gdyż charakter celów wymaga kontynuacji i dłuższych okresów realizacji, nakierowaną na ukształtowanie pożądanych relacji między organizacją podejmującą się tej działalności (...) a tą częścią otoczenia, którą jest ona zainteresowana i którą nią się interesuje obecnie lub może interesować się w przyszłości, jakość tych relacji wyrażają takie wartości jak: wzajemne zrozumienie, zaufanie, wiarygodność, poparcie, pozytywne nastawienie i postrzeganie, ograniczenie konfliktowości stosunków, wyrównywanie interesów, dobro społeczne”.(4)


Tymczasem, jeśliby budować definicję public relations na podstawie przekazu w mediach wnioski byłyby zgoła odmienne, bowiem powszechnie kojarzy się ono z kłamstwem, budowaniem nieprawdziwego przekazu, propagandą! PR stracił reputację w momencie, kiedy zaczęto używać go do opisania działań politycznych, które na domiar tego nigdy działaniami takimi nie były.  Potwierdza to raport „PR w ustach polityków” przygotowany na zlecenie Związku Firm Public Relations, z którego wynika, że w większości wypowiedzi polityków termin public relations pojawia się w jednoznacznie negatywny kontekście, tylko jedna wypowiedź na pięćdziesiąt miała neutralny charakter. Negatywne konotacje pojęcia są niestety utrwalane przez samych dziennikarzy, którzy niejednokrotnie wykazują się równie dużą niewiedzą w tym zakresie jak politycy. Burzliwą dyskusję na temat degradacji pojęcia public relations w polskim dyskursie publicznym rozpoczął Związek Firm Public Relation, który w liście otwartym w roku 2009 stanowczo sprzeciwił się temu procederowi. I chwała za to!


            Wracając do politycznego PR, trzeba zauważyć, że w żywotnym interesie każdej partii politycznej, zwłaszcza rządzącej jest sprawna komunikacja ze społeczeństwem. W dojrzałych zachodnich demokracjach nikogo nie dziwi fakt, że dla rządu pracują specjaliści z zakresu komunikowania, a już na pewno nie jest to postrzegane w kategoriach propagandy, czy manipulacji opinią publiczną. W wielu analizach życia społeczno-politycznego zwraca się uwagę na potrzebę budowania społeczeństwa obywatelskiego. Pierwszym krokiem ku temu jest właśnie jasna i uczciwa komunikacja między elitami politycznymi a wyborcami. Nie warto zatem tak demonizować politycznego PR, bowiem jeśli tylko stosowany jest zgodnie z etyką(5) może przynieść korzyści i rządzącym i rządzonym.


Powstaje pytanie skąd w naszym życiu publicznym tyle niechęci dla działań z zakresu profesjonalnej komunikacji public relations w polityce. Odpowiedź jest prosta: po pierwsze niezrozumienie pojęcia, po drugie nie umiejętne stosowanie technik public relations, który najczęściej jest sprowadzany do wysyłania informacji prasowych i organizowania konferencji prasowych, po trzecie kultura polityczna polskiego społeczeństwa, silnie jednak zdeterminowana czynnikami historycznymi.


Pozytywny akcent na koniec. Pociesza świadomość premiera Donalda Tuska, który ratuje honor i polityków i komentatorów, w wywiadzie dla Przekroju w rozmowie z Piotrem Najsztubem:




PN. „Główny zarzut po roku Pana rządów brzmi: PR mają dobry teraz niech się wezmą do konkretów”


DT. Jestem nie czuły na te zarzuty, tu moja wrażliwość się wyczerpała. Ponieważ znam się trochę na PR, muszę powiedzieć, że to jedna ze słabszych stron rządu”(6).




Premier trafił w sedno, każdy kto choć w minimalnym stopniu rozumie słowo PR i to co się za nim kryje, dawno już zdążył się zorientować, że public relations to wciąż dla polityków kolacji i opozycji pojęcie obce. Jednak skoro premier sam wskazuje – słusznie -, że PR jest słabą stroną rządu, to wypada liczyć na to, że wkrótce obserwować zaczniemy narodziny prawdziwego politycznego PR w Polsce.


[1] Bernays E. 1952. Public Relations, University of Oklahoma Press, za: Bates, D.2006. Public Relations from Dawn of Ciwilization, www.instituteforpr.org.
[2] zob. www.prsa.org.
[3] Wojcik.K. 2005. Public relations. Wiarygodny dialog z otoczeniem, Placet,  s. 21
[4] Ibidem, s. 27.
[5] Trzeba ponadto zauważyć, że kodeksy etyczne public relations wykluczają jakiekolwiek działania, służące pozbawieniu kogokolwiek czci i godności. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do kodeksów etycznych public relations ustanowionych m.in. przez Związek Firm Public Relations (Karta Dobrych Praktyk), Międzynarodowe Stowarzyszenie Public Relations (Code of Conduct), Stowarzyszenie Public Relations Ameryki.
[6] Przekrój z dnia 01.05.2009, cyt. Za Raport „ PR w ustach polityków”, www.zfpr.pl, dn. 23.01.2010.





niedziela, 1 listopada 2009

Przegląd tygodnia

-------------------------------------------------------------------------------------------

 







26.10.2009 - Poniedziałek
Ważny dzień w Platformie Obywatelskiej. Prace rozpoczyna „gwardia Schetyny”. Zespół ten składa się z Grzegorza Schetyny, Rafała Grupińskiego oraz grupy młodych parlamentarzystów, którzy dzięki znajomości współczesnych mediów, będą w stanie łatwo poruszać się medialnym świecie. Zadaniem zespołu jest korekta wizerunkowa PO. Zespół ma zadbać o to, co PR jest najważniejsze, czyli o spójność przekazu. Gwardia będzie swoistego rodzaju filtrem medialnym, który będzie odpowiednio selekcjonował wiadomości. Przykładem zachowań, które ma niwelować gwardia jest chociażby ostatni spór pomiędzy Julią Piterą a Michałem Bonim. Platforma zaczyna ostrą walkę pijarową. Nic dziwnego skoro do wyborów został mniej niż rok czasu.

27.10.2009 - Wtorek
W dzisiejszym wywiadzie dla RMF FM, Jan Rokita trafnie podsumował ostatnie działania a także plany komisji hazardowej. Stwierdził bowiem, że głównym celem ataków komisji będzie premier Donald Tusk. Będzie to miał na celu zmniejszenie szans premiera w wyborach prezydenckich w przyszłym roku. Obserwujemy tu dość przykre zjawisko. W świecie polityki konflikt i wzajemne oskarżenia są czymś całkowicie naturalnym. Jednak w tym wypadku zaczyna się wykorzystywać instytucje polityczne do wyborczej gry, co może niepokoić. Spoty, publiczne dyskredytacje czy liczne prowokacje to narzędzia negatywnych kampanii. Instytucje polityczne nie powinny zaliczać się do tego grona. Jednak praktyka polityczna pokazuje, że „wszystkie chwyty są dozwolone.

28.10.2009 – Środa
Badania wskazują, że obecny rząd stracił przez rok swojego panowania aż 20%. Nie dziwi, więc fakt, że obecnie premier próbuje ratować sytuację z tzw. „tarczą antykorupcyjną”. Pomysł był dobry, ale tylko na chwilę. Kiedy dociekliwi reporterzy i organizacje pozarządowe zaczęły się domagać jakiś aktów prawnych związanych z tarczą, rząd był w kropce. Na dzisiejszej konferencji ujawniono, co prawa kilka dokumentów i nowych faktów dotyczących tarczy, jednak bez konkretów. Wydaję się, że cała ta tarcza to efemeryczny twór, którego nikt nigdy nie widział. PO wpadło na dobry pomysł odwrócenia mediów od afery hazardowej jednak wykonanie sprawiło, że obecnie ma jeszcze większe kłopoty.

29.10.2009 – Czwartek
Janusz Palikot zaprosił Andrzej Olechowskiego do powrotu na łono swojej partii. Na pierwszy rzut oka propozycja dość intrygująca, ponieważ Olechowski jest teraz rywalem PO. Szczególnie, że uderzają w ten sam elektorat. Jednak wystarczy spojrzeć kilka tygodni wstecz, żeby zrozumieć sens tego zaproszenia. Kiedy po aferze hazardowej posypały się dymisje, jedną z nowych twarzy w rządzie miał być Włodzimierz Cimoszewicz. Dlaczego? Ponieważ chciał kandydować na prezydenta i mógł osłabić pozycję Tuska. Dlatego zaproszono go do rządu, jednak Cimoszewicz stanowczo odmówił. Teraz sytuacja się powtarza – Olechowski i Tusk mają ten sam elektorat, więc Olechowski może stanowić realne zagrożenie dla Tuska. Wygrać zapewne nie wygra, ale może znacząca obniżyć poparcie premiera. Warto, więc było zapytać czy Pan Andrzej do PO nie wróci, bo przecież jakby wrócił do kandydować by już nie mógł.

30.10.2009 – Piątek
Premier osiąga sukces na posiedzeniu Rady Europejskiej w sprawie finansowania walki ze zmianami klimatycznymi. Zaraz potem premier zapowiada, że cały czas kontroluje sytuację epidemiologiczną w państwie i w razie jakiegokolwiek zagrożenia od razu wyśle pomoc. Premier – mąż stanu na unijnym szczycie i premier – nasz człowiek, blisko naszych problemów. Gratulację na pijarowców Platformy. Dobry zabieg pozycjonowania wizerunku premiera. Zapewne będzie oglądać w najbliższym czasie coraz więcej takich sytuacji.

31.10.2009 – Sobota
 Zbigniew Chlebowski powrócił na polityczne salony. Powrócił z dużym impetem, rozsiewając dookoła nastrój dramatyzmu. W wywiadzie dla dziennika „Polska” opowiada o tym, co czuł po tym jak rozpoczęła się afera hazardowa. Opowiada o swoich łzach, przemyśleniach i myślach o samobójstwie. Sprawy polityk nie robi takich rzeczy publicznie, ponieważ nie chce się uzewnętrzniać, bo mogłoby to nadszarpnąć jego wizerunek. Jednak wytrawny polityk wie, że powinien zrobić dokładnie coś takiego pan Chlebowski. Pokazać swoje wrażliwe uczucie, które wzbudzi w nas, wyborcach, silne emocje i pozwoli na odczuwanie współczucia. Nierzadko współczucie przełoży się na krzyżyk na karcie wyborczej.

01.11.2009 - Niedziela
Dzisiaj Święto, o polityce nie wiele się mówi. Zapewne kilku polityków pokaże się w telewizji przy składaniu wieńców na grobach najbliższych. Łatwo zauważyć, że tego dnia politycy nie występują tak często w telewizji. To mówi wiele o ich poziomie, ponieważ wiedzą, że tak ważnych dla polaków świąt nie należy wykorzystywać i mieszać z polityką.

niedziela, 25 października 2009

Przegląd tygodnia

-------------------------------------------------------------------------------------------










 
19.10.09 – Poniedziałek
Platforma Obywatelska odrabia powoli swoje straty – tak wynika z sondażu opublikowanego na portalu TVN24. Niewątpliwie afera hazardowa osłabiła partię Donalda Tuska, jednak z drugiej strony przysporzyła wiele interesującej pracy „platfromerskim” PR-owcom. Wyjście z tego kryzysu nie było łatwe. Szczególnie, że zarówno SLD jak i PiS atakowało z każdej strony. Z kolei koalicjant nie był zbyt wiernym pomocnikiem i obrońcą, co z drugiej strony nie dziwi. Gdyby PSL wdał się mocno w spory pomiędzy PO a PiS mógłby naprawdę dużo stracić. Oczywiście pojawił się dzisiaj wątek „afery podsłuchowej” i kwestii paranoi premiera, którą jako pierwszy zauważył poseł Adam Hoffman. Paranoja premiera objawia się tym, że (wg posła Hoffmana) nie kontroluje on służb ABW. Jednak w naukach politologicznych paranoja polityczna objawia się zupełnie innymi rzeczami i na pewno nie chodzi tu o ABW. Jednak używanie mocnych słów, właśnie typu „paranoja” jest modne w polskiej polityce. To właśnie taka retoryka stwarza „show”, w którym posłowie tacy jak pan Hoffman mogą się odnaleźć.

20.10.09 – Wtorek
Prawo i Sprawiedliwość nie daje za wygraną i próbuje jak najdłużej ciągnąć wątek afery hazardowej. Jeżeli już sama afera przestała być „większą sprawą”, to należy znaleźć coś nowego. I co? Pojawia się kwestia powołania komisji śledczej, – kiedy? Gdzie? Kto? Ilu z PiSu? I od razu pojawia się również strona internetowa www.aferpo.pl. Znajduje się tam zegar, który liczy czas od chwili zapowiedzi premiera o powołaniu komisji śledczej. Zabieg całkiem udany, choć słabo wypromowany. Jednak warto zauważyć, że pomysł nie jest innowacyjny. Od dawna bowiem istnieje strona www.pepepe.pl, nazwa jest skrótem od frazy „Poletka Posła Palikota”. Na stronie tej znajduje się również zegar, z tym że zegar ten odlicza czas do końca kadencji Lech Kaczyńskiego. W pewnym okresie istnienia strona ta przeżywała wielki „boom” popularności. Obecnie jest traktowana raczej, jako śmieszny gadżet internetowy. Sporo jeszcze nauki przed naszymi parlamentarzystami o marketingu w Internecie.

21.10.09 – Środa
Do Polski przyjechał wiceprezydent USA Joe Biden. Spotkał się z prezydentem Lechem Kaczyńskim, premierem Donaldem Tuskiem oraz ministrem spraw Zagranicznych Radosławem Sikorskim. Rozmawiali o wielu ważnych dla Polskich sprawach, głównie poruszano tematykę tarczy rakietowej w Polsce. Jednak nie to jest najciekawsze. Wiadomo jak istotne jest spotkanie Bidena z Kaczyńskim – po pierwsze kwestie relacji partnerskich a po drugie oczywiście kwestie wizerunkowe i pozycjonowanie własnej osoby na męża stanu i godnego partnera do rozmów z wiceprezydentem USA. Przepychanek pomiędzy PO a PiS, kto kiedy i gdzie ma się spotkać z Biden`em nie było. Mogłoby to dziwić, lecz wszelkie wątpliwość rozwiał termin wypuszczenia nowego spotu PiS dotyczącego afery hazardowej. Jak duży jest to zbieg okoliczności, że akurat, kiedy premier i szef MSZ będą mieli spotkania z wiceprezydentem USA pojawia się negatywny spot na PO. Całkiem dobrze przemyślana akcja. Tylko, kto tak naprawdę na tym straci? PO za to, że jest przedmiotem tego spotu, czy PiS który w dzień wizyty tak ważnego przedstawiciela USA rozpoczyna negatywną kampanię przeciwko swojemu parlamentarnemu wrogowi?

22.10.09 – Czwartek
Ważne słowa – Waldemar Pawlak kandydatem na prezydenta w 2015 roku.  Oczywistym jest, że w obecnej konfiguracji parlamentarnej szef PSL nie mógłby ubiegać się o to stanowisko, ponieważ nie mógłby stanąć na drodze swojemu, większemu koalicjantowi. Jednak perspektywa 2015 nie jest taka odrealniona. Waldemar Pawlak zawsze cieszył się dużym poparcie na obszarach wiejskich. Samo PSL jest partią o ponad 100letniej tradycji i głębokim zakorzenieniu w umysłach polaków. 6 lat, które pozostało Pawlakowi do kandydatury jest okresem na przemyślenie tego jak należy wykorzystać tak zakorzeniony wizerunek PSL-u do zdobycia większej ilości elektoratu.

23.10.09 – Piątek
Media już od dawna nie tylko przekazują informację, stają się również areną i środkiem do walk politycznych. Przykładem tego może być spór Juli Pitery z Michałem Boni. Najpierw Pani Pitera oskarża Boniego na łamach gazety „Dziennik Gazeta Prawa”, następnie dzisiaj na antenie radia TOK FM pani Pitera powróciła do tego wątku. Pan Boni tak się zdenerwował, że aż sam do radia zadzwonił, by sprawę sprostować. Media przestały już dawno odgrywać rolę doręczyciela informacji. Obecnie są w większej mierze narzędziem, najczęściej narzędziem używanym przez polityków. Ci bardziej obrotni potrafią media świetnie wykorzystać do własnej autopromocji lub realizacji własnych celów, ci mniej obrotni tylko się będą kłócić.

24.10.09 – Sobota
Tak się PR-u nie uprawia. Kwestia „tarczy antykorupcyjnej” związanej z prywatyzacją polskich stoczni nabrał tempa. Organizacje pozarządowe i opozycja domagały się wyjaśnień, czym tarcza naprawdę jest i co się za nią kryje. Okazało się, że PO nie wiele potrafi w tej materii powiedzieć. Jeżeli już się przygotowywać do takiej akcji PR to na 120%, a tutaj niestety został zrealizowany tak zwany „Ersatz” – szybka, niekompletna i mało wiarygodna akcja Pijarowska. Opozycja szybko przygotowała kontrofensywę i posłużyła się najlepszą bronią, jaką miała czyli „dekonstrukcją”. Objawiła opinii publicznej, że PO uprawia PR w związku z tarczą i tyle. Pytanie, jak szybko Platforma zareaguje na tą kryzysową sytuację?

25.10.09 – Niedziela
Niedziela zazwyczaj nie dostarcza zbyt wielu emocji politycznych. Jednak stałym elementem polskiego politycznego pejzażu stał się program Bogdana Rymanowskiego „Kawa na Ławę”. Kwestia poruszanych w nim kwestii to osobna sprawa. Warto się jednak zastanowić nad jego funkcją w polskiej polityce. Najczęściej, wysłani do programu są zaprawieni w bojach politycy, których retoryki nie powstydziłby się sam Schopenhauer. Ryszard Kalisz, Stefan Niesiołowski, Sławomir Nitras, Tadeusz Cymański, Waldemar Pawlak czy Eugeniusz Kłopotek – to stali bywalcy programu. Wydaje się, że program Rymanowskiego od pewnego czasu pełni funkcję „politycznego pogotowia”. Spieszę wyjaśnić, o co mi chodzi- otóż przez cały tydzień oglądamy liczne konflikty, spory i konferencje, w których co rusz inna partia wypomina drugiej błędy i stara się wzmocnić własny wizerunek. Na koniec takiego tygodnia partie wysyłają swoich „retorycznych specjalistów” do programu „Kawa na Ławę”, aby Ci mogli podsunąć widzom, przychylne dla partii, interpretacje politycznych wydarzeń ostatniego tygodnia. W trakcie intensywnej dyskusji politycy starają się przeforsować jedyną słuszną według nich ocenę ostatnich wydarzeń. Tak więc, Niedziela oficjalnie stała się dniem kreowania opinii politycznych.  

niedziela, 11 października 2009

Tak to się robi, synku

-------------------------------------------------------------------------------------------














Rostowski: To jednak zupełnie inne drogi – droga, którą proponował PiS, i nasza droga. To trochę tak, jakbyśmy jechali samochodem po górskich serpentynach tuż za TIR-em i: Tato, wyprzedź go w końcu, podpowiada nam synek z tylnego siedzenia. My jednak czekamy na odpowiedni moment. Kiedy na prostym odcinku drogi wyprzedzamy TIR-a, mówimy spokojnie: Tak to się robi, synku. Tak to się robi.

Kamil Mirowski



Wtorek był dniem, kiedy afera hazardowa skutecznie zdominowała przekaz dnia, a rząd stracił w ten sposób jedną z najlepszych w ciągu ostatnich dwóch lat sytuacje PR-owską. Tego dnia prestiżowe i opiniotwórcze pismo "Emerging Markets" uhonorowało Jacka Rostowskiego nagrodą Ministra Finansów Roku 2009 w Europie Środkowej i Wschodniej.

Jacek Rostowski został w ten sposób nagrodzony za przyrost PKB. Polska bowiem, jako jedyny kraj w Europie zanotuje w tym roku wzrost PKB i jest jedynym "zielonym" krajem na "czerwonej" mapie Europy. Z punktu widzenia PO była to doskonała sytuacja do pokazania, że wyborcy oddali Polskę w ręce ludzi, którzy jako jedyni znają się na gospodarce i skutecznie walczą z kryzysem. W końcu to kryzys był głównym punktem opierania polityki promocyjnej PiS w tym roku.

Afera hazardowa zmusiła PO do omijania wizerunku ludzi doświadczonych w biznesie, ale Jacek Rostowski był doskonale przygotowany, co pokazał podczas czwartkowego posiedzenia Sejmu. Jego słowa mogły stać się leitmotivem kampanii wyborczej PO i jednym z najskuteczniejszych soundbitów tego rządu. Warto je zapamiętać:

Często słyszymy ze strony polityków PiS słowa satysfakcji, że w końcu poszliśmy drogą proponowaną nam przez nich od samego początku kryzysu. Dzisiaj chyba tego nie usłyszymy z uwagi na ilość obecnych posłów opozycji. To jednak zupełnie inne drogi – droga, którą proponował PiS, i nasza droga. To trochę tak, jakbyśmy jechali samochodem po górskich serpentynach tuż za TIR-em i: Tato, wyprzedź go w końcu, podpowiada nam synek z tylnego siedzenia. My jednak czekamy na odpowiedni moment. Kiedy na prostym odcinku drogi wyprzedzamy TIR-a, mówimy spokojnie: Tak to się robi, synku. Tak to się robi.

Przegląd tygodnia

-------------------------------------------------------------------------------------------














05.10.09 – Poniedziałek
Prezydent Lech Kaczyński nie ogłosił jeszcze daty podpisania Traktatu Lizbońskiego. Pewne jest to, że podpis złoży, jednak jeszcze nie wiadomo kiedy. Pan Prezydent mógłby podpisać traktat w każdej chwili, ale kto spieszyłby się z podpisem w takiej sytuacji. Rząd ma nie lada kłopoty, zbliżają się zmiany kadrowe, zmniejsza się zaufanie do partii rządzącej a Prezydent ma podpisać niezwykle ważny europejski dokument. Złożenie podpisu będzie zauważone w całej Europie, lepiej nie zmarnować takiego potencjału PR-owskiego. Data podpisu na pewno zostanie dokładnie zaplanowana tak by przyciągnąć jak najwięcej uwagi.

06.10.09 – Wtorek
„Afera Hazardowa" zaczyna wpływać na polityczne relacje pomiędzy partiami i wewnątrz ich. Opozycja w dalszym ciągu atakuje Platformę. Ostre słowa padają z ust Zbigniewa Ziobro, który stara się zobrazować opinii publicznej działania PO, porównując ją do cosa nostry. Widać PiS od retoryki strachu jeszcze długo nie odejdzie. Sprawdza się również przysłowie „gdzie dwóch się bije tam trzecie korzysta”. Gdy PO i PiS zajmują się naprzemiennym atakiem i obroną, na sytuacji sprytnie próbuje korzystać Andrzej Olechowski. Stwierdza jednoznacznie, że w takiej sytuacji Polska potrzebuje bezpartyjnego prezydenta. Zastanawiające, jedynym bezpartyjnym kandydatem może być …Andrzej Olechowski. Powoli, po cichu, poza konfliktem Olechowski rozpoczyna ciekawe działania kampanijne.

07.10.09 – Środa
Konferencja premiera to prawdziwy skarb dla analityków marketingu politycznego i politycznego PR-u. Wielkie przetasowania w rządzie są niewątpliwie ważną wiadomością, jednak bardziej istotny jest sposób przekazania owych informacji. Oprócz ogromnego napięcia i wypuszczanych co jakiś czas informacji tzw. „przecieków do mediów”. Premier posługiwał się w trakcie konferencji niezwykle kunsztowną retoryką. Najistotniejszym elementem jest wypowiedzi są określenia osób, które podały się do dymisji. Premier wspominał o nich „niewinni” i stwierdzał, że „niewinni stracą stanowiska”. Podręcznikowy przykład pozycjonowania, którego przekaz jest prosty: niewinni stracą stanowiska, ponieważ to wina PiS, jednak jako stanowczy i silny premier, jestem gotowy poświęcić nawet relacje przyjacielskie, by oczyścić rząd z zarzutów. Warto zwrócić uwagę ile razy podczas konferencji padło słowo „zaufanie”, które wydaje się być głównym przesłaniem konferencji. Rząd próbuje wyjść z sytuacji budując oś: PiS – manipulacja, przecieki, podsłuchy – PO – zaufanie, praca, wyjaśnienie.

08.10.09 – Czwartek
Skończył się już etap niedopowiedzeń i eufemizmów w „aferze hazardowej”. Winny jest Tusk – tak przemawia Jarosław Kaczyński. Zapewne nastąpi teraz mechanizm „ściętej płyty” i cała partia Prawa i Sprawiedliwości, jak jeden mąż, będzie prawić o winie Donalda Tuska. Kolejna kwestia to „trzęsący się premier” – prezes PiS-u pomaga świadomie bratu. Ustawia osobę premiera, jako człowieka wystraszonego, niepewnego, który nie jest w stanie zapanować nad rządem a co dopiero nad Polską, kandydując na prezydenta. Należy teraz zapytać, kiedy pojawią się pierwsze ulotki wyborcze, bo kampania trwa już na dobre.

09.10.09 – Piątek
Pojawiły się interesujące sondaże, mniej interesujące dla samego Premiera. Przegrywa on bowiem w drugiej turze prezydenckiej z Włodzimierzem Cimoszewiczem. Większość osób komentuje te sondaże patrząc w przyszłość. Zadaje się pytania: czemu taki wyniki, czym spowodowany no i przede wszystkim czy Włodzimierz Cimoszewicz wystartuje? Jednak nikt nie analizuje tych wyników patrząc w przeszłość. A taka analiza może nam powiedzieć wiele o wyczuciu politycznym gabinetu Donalda Tuska. W dzisiejszym sondażu Cimoszewicz wygrywa, jednak dwie rzeczy są wydając się być bardziej znaczące niż ten wyniki. Pierwsza to fakt, iż taki wynik sondażu uwarunkowany jest przypomnieniem osoby Włodzimierza Cimoszewicza poprzez propozycję objęcia stanowiska szefa MSWiA lub Ministerstwa Sprawiedliwości a druga sprawa to właśnie te nominacje. Czy to aby na pewno przypadek, że nominowano Cimoszewicza? Gdyby zgodził się objąć, któreś z tych stanowisk, ciężko by my było konkurować z Tuskiem? Nauka płynie z tego przykładu prosta, czasami sondaże mówią coś więcej niż tylko kilka liczb zestawionych z kolorowymi słupkami.

10.10.09 – Sobota
Czas na pranie kolejnych brudów. Afera związana z prywatyzacją stoczni. Wypływa dość nieoczekiwanie. W momencie, gdy rząd załagodzić nieznacznie skutki „afery hazardowej” nagle musi rozpocząć kolejne działania defensywne. Nie dziwne, więc że pojawiają się pretensje do CBA i sposobu jego funkcjonowania. Jednak to sprawa, która dopiero nabierze tempa i przyniesie kolejne ciekawe skutki. Bardziej interesujący jest Traktat Lizboński. Czemu? Wystarczy się zastanowić – na początku tygodnia nie znano dokładnie daty podpisania traktatu, wiadomo natomiast, że w sobotę media nie mają zbyt wielu interesujących tematów, więc łapią się wszystkiego, niczym tonący brzytwy. A tu nagle taki materiał, wydarzenie w skali europejskiej. Cała Europa mówi o polskim prezydencie. Gratulacje, potencjał PR-owy wydarzenia wykorzystany na 100%.

11.10.09 – Niedziela
Póki co sprawa polskich stoczni toczy się dość spokojnie, być może z początkiem przyszłego tygodnia nastąpią kolejne ataki. Tymczasem premier chce we wtorek przedstawić nazwiska nowych ministrów. Będzie to o tyle istotne, że nowe nominacje pokażą nam jak mocno premier myśli o fotelu prezydenckim. Odpowiednie ruchu na planszy politycznych szachów pozwolą mu na nieskrępowane, mające na celu otwarcie drogi do Pałacu Prezydenckiego. Zdania na najbliższy tydzień: osłabić zarzut w sprawie stoczni, pokazać zdecydowany wizerunek i zaskoczyć opinię publiczną nominacjami. Zadania opozycji: atak każdej decyzji premiera i intensyfikacja działań kampanii negatywnej.

piątek, 9 października 2009

Konsultanci polityczni. Aktorzy cienia.

-------------------------------------------------------------------------------------------














Kampanie wyborcze w coraz większym stopniu ulegają procesom profesjonalizacji. Sztaby wyborcze w swoich zmaganiach o głosy elektoratu sięgają do coraz nowocześniejszych narządzi. Istnieje grupa ludzi, którzy całym swym oddaniem angażują się w politykę  znajdując się poza światłem wszelkich reflektorów -  to konsultanci polityczni.


Michał Leksiński

Próba opisania tej grupy aktorów politycznych jest niezwykle trudna. Ich działania mają zazwyczaj ukryty charakter a sami konsultanci to grupa stosunkowo hermetyczna, które nie dopuszcza byle kogo do swych tajemnic.

Wszystko ma swoją genezę. Nie inaczej jest w przypadku zawodu konsultantów politycznych. Według Larrego Sabato instytucja konsultanta politycznego istniała w amerykańskich wyborach od zawsze.  Na początku konsultantami byli dziennikarze, agenci prasowi czy prawnicy. Jednak przyjmuję się, iż pierwsi profesjonalni konsultanci polityczni pojawili się w latach trzydziestych XX wieku. Przełom nastąpił w roku 1933, w stanie Kalifornia. Wtedy właśnie stanowa legislatura uchwaliła ustawę dotyczącą rozwoju irygacji i kontroli działań przeciwpowodziowych (Central Valley Project) . Niestety ustawa spotkała się z ogromnym sprzeciwem firmy Pacific Gas & Electric (PG & E). Firm głosiła, że ustawa jest ogromnym zagrożeniem dla sektora prywatnych elektrowni. Zamierzeniem PG&E było cofnięcie tej ustawy. Zwolennicy ustawy – Clem Whitaker, dziennikarz z Sacramento i Leone Baxter, specjalistka od Public Relations – posiadając zaledwie 39 tys. dolarów zorganizowali kampanię w gazetach i radiu ratując ustawę przed cofnięciem. Tak rozpoczęła się długa droga ewolucji konsultantów politycznych. Jednak warto zauważyć, że amerykański rynek wyborczy jest czynnikiem, niezwykle sprzyjającym, rozwojowi tego zawodu. Raz na 4 lata odbywają się wybory prezydenckie, które poprzedzone są serią prawyborów, tak więc kampania rozpoczyna się więcej niż rok przed dniem wyborów.  Wybory do senatu amerykańskiego odbywają się co 2 lata, kadencja senatorów trwa co prawda 6 lat, jednak wybiera się ich w systemie 1/3 izby raz na 2 lata. Do tego dochodzą wybory do kongresu, w których 435 kongresmenów wybieranych jest również co 2 lata. Kalendarz wyborczy wygląda więc następująco: wybory prezydenckie, wybory do Kongresu i Senatu, po dwóch latach wybory do Kongresu i Senatu i następnie po dwóch latach ponowie wybory prezydenckie, do Kongresu i Senatu. Zakładając, że kampanie rozpoczynają się na rok przed wyborami, można śmiało stwierdzić, iż kampania wyborcza trwa w USA non stop. Niewątpliwie przyczynia się to do rozwoju konsultingu politycznego.

W książce Larry`ego Sabato "The Rise of Political Consultants" możemy się spotkać ogólną typologią konsultantów politycznych dzielącą ich na konsultantów generalnych i specjalistycznych. Ci pierwsi są strategami, wyznaczają ogólne cele, zarządzają całą kampanią i nierzadko otrzymują posady szefów sztabów. Przykładami mogą być tutaj James Carville w kampanii Clintona 1992, Karol Rove w kampanii G.W. Busha 2000 i 2004, David Axelrod w kampanii Obamy 2008, czy John Sears w kampanii Reagana w 1980. Grupa ta jest jednak nieliczna ze względu na mnogość umiejętności, które są wymagane w takiej pracy. O wiele szersza za to jest grupa specjalistów, ci dzielą się, przytaczając przykłady Sabato, na konsultantów medialnych, konsultantów sondażowych (pollster), konsultantów ds. funduszy czy konsultantów ds. kampanii bezpośrednich. Specjaliści działają jedynie w obrębie swojej dziedziny i nie ingerują w przebieg kampanii. Często wykonywane przez nich zadania mają charakter zlecenia. Po zakończonej pracy nie współpracują już dalej ze sztabem wyborczym, chyba że współpraca dotyczy długofalowych działań.

Historii i specyfiki konsultingu politycznego nie da się przybliżyć w jednym artykule, czy jednej książce. Ich rola i znaczenie dla procesów demokratycznych jest ogromna, wpływają oni na rzesz niezdecydowanych wyborców. Jeżeli marketing polityczny to narzędzie, to konsultanci polityczni są rzemieślnikami, którzy do perfekcji opanowali posługiwanie się tym narzędziem. W kolejnych artykułach postaram się przybliżyć sylwetki największych, należących do panteonu marketing politycznego, konsultantów z całego świata. W końcu los wyborów leży w ich rękach.

Przypisy:
1. Sabato Larry, the Rise of Political Consultants, Basic Books, 1981 New York, s. 10.
2. Ibid., s. 11.
3. Ibid., s. 13.
4. Płudowski Tomasz, Komunikacja polityczna w amerykańskich kampaniach wyborczych, Wydawnictwo PWN, Warszawa 2008, s. 169.