niedziela, 1 listopada 2009

Przegląd tygodnia

-------------------------------------------------------------------------------------------

 







26.10.2009 - Poniedziałek
Ważny dzień w Platformie Obywatelskiej. Prace rozpoczyna „gwardia Schetyny”. Zespół ten składa się z Grzegorza Schetyny, Rafała Grupińskiego oraz grupy młodych parlamentarzystów, którzy dzięki znajomości współczesnych mediów, będą w stanie łatwo poruszać się medialnym świecie. Zadaniem zespołu jest korekta wizerunkowa PO. Zespół ma zadbać o to, co PR jest najważniejsze, czyli o spójność przekazu. Gwardia będzie swoistego rodzaju filtrem medialnym, który będzie odpowiednio selekcjonował wiadomości. Przykładem zachowań, które ma niwelować gwardia jest chociażby ostatni spór pomiędzy Julią Piterą a Michałem Bonim. Platforma zaczyna ostrą walkę pijarową. Nic dziwnego skoro do wyborów został mniej niż rok czasu.

27.10.2009 - Wtorek
W dzisiejszym wywiadzie dla RMF FM, Jan Rokita trafnie podsumował ostatnie działania a także plany komisji hazardowej. Stwierdził bowiem, że głównym celem ataków komisji będzie premier Donald Tusk. Będzie to miał na celu zmniejszenie szans premiera w wyborach prezydenckich w przyszłym roku. Obserwujemy tu dość przykre zjawisko. W świecie polityki konflikt i wzajemne oskarżenia są czymś całkowicie naturalnym. Jednak w tym wypadku zaczyna się wykorzystywać instytucje polityczne do wyborczej gry, co może niepokoić. Spoty, publiczne dyskredytacje czy liczne prowokacje to narzędzia negatywnych kampanii. Instytucje polityczne nie powinny zaliczać się do tego grona. Jednak praktyka polityczna pokazuje, że „wszystkie chwyty są dozwolone.

28.10.2009 – Środa
Badania wskazują, że obecny rząd stracił przez rok swojego panowania aż 20%. Nie dziwi, więc fakt, że obecnie premier próbuje ratować sytuację z tzw. „tarczą antykorupcyjną”. Pomysł był dobry, ale tylko na chwilę. Kiedy dociekliwi reporterzy i organizacje pozarządowe zaczęły się domagać jakiś aktów prawnych związanych z tarczą, rząd był w kropce. Na dzisiejszej konferencji ujawniono, co prawa kilka dokumentów i nowych faktów dotyczących tarczy, jednak bez konkretów. Wydaję się, że cała ta tarcza to efemeryczny twór, którego nikt nigdy nie widział. PO wpadło na dobry pomysł odwrócenia mediów od afery hazardowej jednak wykonanie sprawiło, że obecnie ma jeszcze większe kłopoty.

29.10.2009 – Czwartek
Janusz Palikot zaprosił Andrzej Olechowskiego do powrotu na łono swojej partii. Na pierwszy rzut oka propozycja dość intrygująca, ponieważ Olechowski jest teraz rywalem PO. Szczególnie, że uderzają w ten sam elektorat. Jednak wystarczy spojrzeć kilka tygodni wstecz, żeby zrozumieć sens tego zaproszenia. Kiedy po aferze hazardowej posypały się dymisje, jedną z nowych twarzy w rządzie miał być Włodzimierz Cimoszewicz. Dlaczego? Ponieważ chciał kandydować na prezydenta i mógł osłabić pozycję Tuska. Dlatego zaproszono go do rządu, jednak Cimoszewicz stanowczo odmówił. Teraz sytuacja się powtarza – Olechowski i Tusk mają ten sam elektorat, więc Olechowski może stanowić realne zagrożenie dla Tuska. Wygrać zapewne nie wygra, ale może znacząca obniżyć poparcie premiera. Warto, więc było zapytać czy Pan Andrzej do PO nie wróci, bo przecież jakby wrócił do kandydować by już nie mógł.

30.10.2009 – Piątek
Premier osiąga sukces na posiedzeniu Rady Europejskiej w sprawie finansowania walki ze zmianami klimatycznymi. Zaraz potem premier zapowiada, że cały czas kontroluje sytuację epidemiologiczną w państwie i w razie jakiegokolwiek zagrożenia od razu wyśle pomoc. Premier – mąż stanu na unijnym szczycie i premier – nasz człowiek, blisko naszych problemów. Gratulację na pijarowców Platformy. Dobry zabieg pozycjonowania wizerunku premiera. Zapewne będzie oglądać w najbliższym czasie coraz więcej takich sytuacji.

31.10.2009 – Sobota
 Zbigniew Chlebowski powrócił na polityczne salony. Powrócił z dużym impetem, rozsiewając dookoła nastrój dramatyzmu. W wywiadzie dla dziennika „Polska” opowiada o tym, co czuł po tym jak rozpoczęła się afera hazardowa. Opowiada o swoich łzach, przemyśleniach i myślach o samobójstwie. Sprawy polityk nie robi takich rzeczy publicznie, ponieważ nie chce się uzewnętrzniać, bo mogłoby to nadszarpnąć jego wizerunek. Jednak wytrawny polityk wie, że powinien zrobić dokładnie coś takiego pan Chlebowski. Pokazać swoje wrażliwe uczucie, które wzbudzi w nas, wyborcach, silne emocje i pozwoli na odczuwanie współczucia. Nierzadko współczucie przełoży się na krzyżyk na karcie wyborczej.

01.11.2009 - Niedziela
Dzisiaj Święto, o polityce nie wiele się mówi. Zapewne kilku polityków pokaże się w telewizji przy składaniu wieńców na grobach najbliższych. Łatwo zauważyć, że tego dnia politycy nie występują tak często w telewizji. To mówi wiele o ich poziomie, ponieważ wiedzą, że tak ważnych dla polaków świąt nie należy wykorzystywać i mieszać z polityką.

piątek, 30 października 2009

Wyborczy Software

-------------------------------------------------------------------------------------------







 
Techniki i narzędzia marketingu politycznego ulegają naprawdę szybkim przemianom. Początkowo szczytem osiągnięć były tzw. „Whistle stops”, czyli przystanki na trasie pociągu, którym podróżował kandydat na prezydenta USA. Wraz z rozwojem środków komunikacji w politycznej walce pojawiały się coraz nowsze rozwiązania – listy, radio, telewizja i w końcu Internet. Jednak oprócz tych wszystkich kanałów rozwijał się też mniej znany, lecz ogromnie ważny segment – oprogramowanie wyborcze.

Michał Leksiński


Oprogramowanie wyborcze to nic innego jak programy, które zajmują się określonymi zadaniami w trakcie kampanii wyborczych lub w trakcie przygotowań do wyborczego boju. Na rynku amerykański pozycji tych jest niezliczona liczba, w Polsce najprawdopodobniej takie oprogramowanie nie istnieje. Najprostszym, lecz zaraz bardzo pomocnym programem jest   E-Campaign Zajmuje się on tworzeniem list mailingowych oraz odpowiednich wiadomości a następnie użytkownik może zaprogramować samemu harmonogram wysyłki e-maili. Jednak ten program oferuje absolutne minimum jeżeli chodzi o usługi kampanijne. 4 najbardziej rozbudowane platformy oprogramowania to  Complete Campaigns, Politically-e, Vote-Tech, Aristotle Campaign Manager. Każdy z tych programów to wielofunkcyjny kombajn pozwalający na zarządzanie całą kampanią. Opisując programy będę pisał o wszystkich 4 ze względu na bardzo duże podobieństwa w strukturze. Zaczynając przygodę z takim programem tworzymy odpowiednie bazy danych, które możemy w dowolny sposób modyfikować, łączyć lub rozdzielać. Dodatkowo, co niezwykle ważne w przypadku amerykańskiego rynku wyborczego, specjalne  segmenty programu zajmują się bazami danych sponsorów oraz ciągłym kontaktem z nimi. Dzięki mechanizmom WEB 2.0 możliwa jest całkowita interakcja pomiędzy sztabami oddalonymi od siebie o setki kilometrów. Każdy z tych programów posiada również osoby moduł, w którym możemy tworzyć nasze strony internetowe na potrzeby kampanii. Oczywiści strona taka jest w pełni zintegrowana z programem. Istnieje pełno dodatkowych modyfikacji takich jak : Schedule, Campaign Planner, Voters Database, Financial Tracking czy Campaign Manage Tools. W zależności od wyboru wersji programu oraz jego przeznaczenia możemy saim wybrać, które moduły będą nam najbardziej potrzebne.  Jak widać kampanie wyborcze stają się w pełni profesjonalnym sektorem zarządzanym przez komputerowe oprogramowanie. Najlepszym przykładem może być kampania Baracka Obamy w stanie Texas w 2008 roku. Posłużono się tam programem online Central Desktop. Platforma ta, to zintegrowany system zarządzania, który przeznaczony jest głównie dla świata biznesu. Wchodząc na strone Central Desktop, po zalogowaniu mamy do dyspozycji własne bazy danych, folder, edytory teksów i arkuszy kalkulacyjnych, obszary wspólnych dyskusji oraz całą masę innych narzędzi związanych z zarządzaniem. Dzięki takiemu oprogramowaniu Obama dotarł do niezwykle duże liczby osób, które następnie stały się jego pomocnikami w kampanii. CentralDesktop przyczynił się do ogromnej eskalacji Grass rooting`u w Texasie. Tysiące ludzi zostało połączonych wirtualnie z centralnymi jednostkami sztabowymi, co w efekcie przyniosło niesłychane efekty i rzeszę nowych wolontariuszy. Niewątpliwie wpływ na to wszystko miały właśnie zastosowane programy do zarządzania kampaniami.
            Użycie w kampaniach wyborczych wysoce wydajnego oprogramowania jest kolejnym krokiem na drodze profesjonalizacji wyścigu wyborczego. We współczesnych bataliach politycznych liczy się przede wszystkim szybkość działania. Dzięki nowemu segmentowi, jakim jest oprogramowanie wyborcze, politycy uzyskują ogromną przewagę i nierzadko wyprzedzają z informacją nawet media. Zapewne Polskie kampanie w najbliższej przyszłości również zaczerpną z  tych wzorców i skorzystają z  siły oprogramowania wyborczego.



niedziela, 25 października 2009

Przegląd tygodnia

-------------------------------------------------------------------------------------------










 
19.10.09 – Poniedziałek
Platforma Obywatelska odrabia powoli swoje straty – tak wynika z sondażu opublikowanego na portalu TVN24. Niewątpliwie afera hazardowa osłabiła partię Donalda Tuska, jednak z drugiej strony przysporzyła wiele interesującej pracy „platfromerskim” PR-owcom. Wyjście z tego kryzysu nie było łatwe. Szczególnie, że zarówno SLD jak i PiS atakowało z każdej strony. Z kolei koalicjant nie był zbyt wiernym pomocnikiem i obrońcą, co z drugiej strony nie dziwi. Gdyby PSL wdał się mocno w spory pomiędzy PO a PiS mógłby naprawdę dużo stracić. Oczywiście pojawił się dzisiaj wątek „afery podsłuchowej” i kwestii paranoi premiera, którą jako pierwszy zauważył poseł Adam Hoffman. Paranoja premiera objawia się tym, że (wg posła Hoffmana) nie kontroluje on służb ABW. Jednak w naukach politologicznych paranoja polityczna objawia się zupełnie innymi rzeczami i na pewno nie chodzi tu o ABW. Jednak używanie mocnych słów, właśnie typu „paranoja” jest modne w polskiej polityce. To właśnie taka retoryka stwarza „show”, w którym posłowie tacy jak pan Hoffman mogą się odnaleźć.

20.10.09 – Wtorek
Prawo i Sprawiedliwość nie daje za wygraną i próbuje jak najdłużej ciągnąć wątek afery hazardowej. Jeżeli już sama afera przestała być „większą sprawą”, to należy znaleźć coś nowego. I co? Pojawia się kwestia powołania komisji śledczej, – kiedy? Gdzie? Kto? Ilu z PiSu? I od razu pojawia się również strona internetowa www.aferpo.pl. Znajduje się tam zegar, który liczy czas od chwili zapowiedzi premiera o powołaniu komisji śledczej. Zabieg całkiem udany, choć słabo wypromowany. Jednak warto zauważyć, że pomysł nie jest innowacyjny. Od dawna bowiem istnieje strona www.pepepe.pl, nazwa jest skrótem od frazy „Poletka Posła Palikota”. Na stronie tej znajduje się również zegar, z tym że zegar ten odlicza czas do końca kadencji Lech Kaczyńskiego. W pewnym okresie istnienia strona ta przeżywała wielki „boom” popularności. Obecnie jest traktowana raczej, jako śmieszny gadżet internetowy. Sporo jeszcze nauki przed naszymi parlamentarzystami o marketingu w Internecie.

21.10.09 – Środa
Do Polski przyjechał wiceprezydent USA Joe Biden. Spotkał się z prezydentem Lechem Kaczyńskim, premierem Donaldem Tuskiem oraz ministrem spraw Zagranicznych Radosławem Sikorskim. Rozmawiali o wielu ważnych dla Polskich sprawach, głównie poruszano tematykę tarczy rakietowej w Polsce. Jednak nie to jest najciekawsze. Wiadomo jak istotne jest spotkanie Bidena z Kaczyńskim – po pierwsze kwestie relacji partnerskich a po drugie oczywiście kwestie wizerunkowe i pozycjonowanie własnej osoby na męża stanu i godnego partnera do rozmów z wiceprezydentem USA. Przepychanek pomiędzy PO a PiS, kto kiedy i gdzie ma się spotkać z Biden`em nie było. Mogłoby to dziwić, lecz wszelkie wątpliwość rozwiał termin wypuszczenia nowego spotu PiS dotyczącego afery hazardowej. Jak duży jest to zbieg okoliczności, że akurat, kiedy premier i szef MSZ będą mieli spotkania z wiceprezydentem USA pojawia się negatywny spot na PO. Całkiem dobrze przemyślana akcja. Tylko, kto tak naprawdę na tym straci? PO za to, że jest przedmiotem tego spotu, czy PiS który w dzień wizyty tak ważnego przedstawiciela USA rozpoczyna negatywną kampanię przeciwko swojemu parlamentarnemu wrogowi?

22.10.09 – Czwartek
Ważne słowa – Waldemar Pawlak kandydatem na prezydenta w 2015 roku.  Oczywistym jest, że w obecnej konfiguracji parlamentarnej szef PSL nie mógłby ubiegać się o to stanowisko, ponieważ nie mógłby stanąć na drodze swojemu, większemu koalicjantowi. Jednak perspektywa 2015 nie jest taka odrealniona. Waldemar Pawlak zawsze cieszył się dużym poparcie na obszarach wiejskich. Samo PSL jest partią o ponad 100letniej tradycji i głębokim zakorzenieniu w umysłach polaków. 6 lat, które pozostało Pawlakowi do kandydatury jest okresem na przemyślenie tego jak należy wykorzystać tak zakorzeniony wizerunek PSL-u do zdobycia większej ilości elektoratu.

23.10.09 – Piątek
Media już od dawna nie tylko przekazują informację, stają się również areną i środkiem do walk politycznych. Przykładem tego może być spór Juli Pitery z Michałem Boni. Najpierw Pani Pitera oskarża Boniego na łamach gazety „Dziennik Gazeta Prawa”, następnie dzisiaj na antenie radia TOK FM pani Pitera powróciła do tego wątku. Pan Boni tak się zdenerwował, że aż sam do radia zadzwonił, by sprawę sprostować. Media przestały już dawno odgrywać rolę doręczyciela informacji. Obecnie są w większej mierze narzędziem, najczęściej narzędziem używanym przez polityków. Ci bardziej obrotni potrafią media świetnie wykorzystać do własnej autopromocji lub realizacji własnych celów, ci mniej obrotni tylko się będą kłócić.

24.10.09 – Sobota
Tak się PR-u nie uprawia. Kwestia „tarczy antykorupcyjnej” związanej z prywatyzacją polskich stoczni nabrał tempa. Organizacje pozarządowe i opozycja domagały się wyjaśnień, czym tarcza naprawdę jest i co się za nią kryje. Okazało się, że PO nie wiele potrafi w tej materii powiedzieć. Jeżeli już się przygotowywać do takiej akcji PR to na 120%, a tutaj niestety został zrealizowany tak zwany „Ersatz” – szybka, niekompletna i mało wiarygodna akcja Pijarowska. Opozycja szybko przygotowała kontrofensywę i posłużyła się najlepszą bronią, jaką miała czyli „dekonstrukcją”. Objawiła opinii publicznej, że PO uprawia PR w związku z tarczą i tyle. Pytanie, jak szybko Platforma zareaguje na tą kryzysową sytuację?

25.10.09 – Niedziela
Niedziela zazwyczaj nie dostarcza zbyt wielu emocji politycznych. Jednak stałym elementem polskiego politycznego pejzażu stał się program Bogdana Rymanowskiego „Kawa na Ławę”. Kwestia poruszanych w nim kwestii to osobna sprawa. Warto się jednak zastanowić nad jego funkcją w polskiej polityce. Najczęściej, wysłani do programu są zaprawieni w bojach politycy, których retoryki nie powstydziłby się sam Schopenhauer. Ryszard Kalisz, Stefan Niesiołowski, Sławomir Nitras, Tadeusz Cymański, Waldemar Pawlak czy Eugeniusz Kłopotek – to stali bywalcy programu. Wydaje się, że program Rymanowskiego od pewnego czasu pełni funkcję „politycznego pogotowia”. Spieszę wyjaśnić, o co mi chodzi- otóż przez cały tydzień oglądamy liczne konflikty, spory i konferencje, w których co rusz inna partia wypomina drugiej błędy i stara się wzmocnić własny wizerunek. Na koniec takiego tygodnia partie wysyłają swoich „retorycznych specjalistów” do programu „Kawa na Ławę”, aby Ci mogli podsunąć widzom, przychylne dla partii, interpretacje politycznych wydarzeń ostatniego tygodnia. W trakcie intensywnej dyskusji politycy starają się przeforsować jedyną słuszną według nich ocenę ostatnich wydarzeń. Tak więc, Niedziela oficjalnie stała się dniem kreowania opinii politycznych.  

sobota, 24 października 2009

Spin w obiektywie kamery

-------------------------------------------------------------------------------------------















Świat polityki to świetny materiał na film. Przykładów wymieniać można wiele  Kandydat, Wszyscy ludzie prezydenta, Człowiek roku, Obywatel Milk, Stan Gry czy Ukryta strategia. Filmy te zawsze bazują na stylu określanym, jako „Political fiction” lub „Political thriller”. Ze świecą szukać przykładów dzieł kinematografii dotyczących samego marketingu politycznego i działań tzw. zakulisowych. Jednak w artykule tym chciałbym opisać kilka wartych uwagi filmów, które w rewelacyjny sposób przedstawiają kunszt marketingu politycznego i jego rzemieślników, czyli konsultantów politycznych.

Michał Leksiński     



                 Pierwszy film to Wag The Dog, jest on zarazem jedynym filmem, który w tym zestawieniu oparty jest na “political fiction”. Zaczyna się jak u Hitchcocka: „Na początku trzęsienie ziemi, a potem stopniowy wzrost napięcia”. 10 dni przed reelekcją prezydent USA wplątuje się w aferę seksualną. Jego doradca (Robert DeNiro) musi wymyślić sposób odwrócenia uwagi mediów od tej afery. Zadanie wydaje się swoistą „mission impossible”, jednak nasz spin doktor znajduje sposób. Zatrudnia reżysera z Hollywood (Dustin Hoffman), aby ten nakręci fikcyjną wojnę z Albanią. Konflikt będzie miał na celu całkowite odciągnięcie uwagi od afery s udziałem prezydenta. Film pokazuje cynizm profesjonalistów politycznych, który posunięty jest tak daleko, że jakiekolwiek zasady moralne i etyczne nie są w stanie ich powstrzymać przed pragmatycznym działaniem. Niewątpliwie pozycja warta obejrzenia, by zobaczyć jak wygląda prawdziwy spin.

            Kolejnym filmem opisującym zakulisowe działania jest oparty na faktach „Projekt Jelcyn”. Film opowiada o wyborach w Rosji, w 1996 roku. Wtedy to George Gorton, Joe Shumate i Dick Dresner – trzech konsultantów politycznych z USA, zostaje zatrudnionych przez rosyjskie władze w celu zdobycia dla Borys Jelcyna powtórnie fotela prezydenckiego. Film pokazuje niejasne układy, które wywiązały się pomiędzy władzami a konsultantami w trakcie kampanii. Istotne jest również ukazanie problemów technicznych, z którymi konsultanci musieli się zmagać w Rosji. Nie posiadając nowoczesnego sprzętu, nie dysponując odpowiednimi narzędziami i tak byli w stanie wygrać dla Jelcyna wybory w 1996 roku. Dzień po wyborach ukazał się artykuł w Time, który oddał swoim tytułem całość fabuły tego, co działo się w Rosji: „Yanks to The rescue - The secret story of how American advisers helped Yeltsin win”.

            “War Room” I “Our Brand is Crisis” to dwa filmy dokumentalne, których głównym bohaterem jest jeden z najwybitniejszych amerykańskich konsultantów politycznych James Carville. War Room opowiada o całej kampanii Bill Clintona w 1992 roku. W tytułowym „pokoju wojennym” odbywa się większa część akcji. Warto dodać, że działania tego sztabu wyborczego stały się kanonem działań dla wszystkich sztabów od czasu tamtych wyborów. Z kolei drugi film (również dokumentalny) opowiada o kampanii Gonzalo Sancheza de Lozady w 2002 roku, w Boliwii. Przy tej kampanii została zatrudniona firma Carville`a, aby pomóc Gonzalo wygrać wybory. Najbardziej interesującym aspektem filmu są wywiady z J.C., który opowiada o przemyśle konsultantów politycznych i o mitach, które wokół niego narosły.

            Ostatnim zagranicznym dokumentem, o którym chciałbym napisać to „Lords of The Spin”, czyli Czarodzieje Wielkiej Polityki. Film w całości poświęcony jest pracy doradców politycznych i ich relacji z politykami. W dokumencie możemy zaobserwować przemiany w marketingu politycznym zachodzące na przestrzeni lat oraz zmiany w prowadzeniu kampanii wyborczych. Przedstawione zostają sylwetki Joe Napolitana, Tonego Schwartza, Tima Bella, Lee Atwatera, Jamesa Carville`a, Karla Rove`a. Film daje wyczerpujący ogląd na świat konsultingu politycznego.

            Jeżeli chodzi o polskie filmy o tej tematyce to ich ilość jest porównywalna do ilości profesjonalnych działań PR w polityce. Jednak głównym filmem, którego obejrzenie jest wręcz obowiązkowe, jest film „Jak to się robi?”. Polski mistrz autopromocji i kreacji wizerunku Piotr Tymochowicz udowadnia, że da się wykreować każdego. Przy pomocy kilku narzędzi z zakresu promocji i kreacji wizerunku „tworzy” on z młodego chłopaka, lidera młodzieżówki Samoobrony. Film wyraźnie ukazuje, jakimi mechanizmami kieruję się w Polsce kreacja wizerunku.

            Film są zazwyczaj kalką rzeczywistość. Marketing polityczny nie jest najłatwiejszym tematem dla filmowców. Działania marketingowe zazwyczaj są ukryte, sztaby nie dają bezpośredniego dostępu do swoich dokumentów, więc trudno dobrze opisać ten obszar. Jednak świat filmu nie boi się wyzwań. Co chwila odkrywany jest przed nami kolejny sekret, a filmowcy próbują wyniknąć w ten skomplikowany i pełen zależności świat. Przecież cóż może być bardziej ciekawego niż polityczne tajemnicy uchwycone obiektywem kamery.

wtorek, 20 października 2009

Kampanie negatywne

------------------------------------------------------------------------------------------










„Działania armii opierają się na podstępach; posuwa się ona naprzód, gdy jest to korzystne, i zmienia się, rozpraszając i jednocząc na nowo.” „Atakuj, gdy jest nieprzygotowany. Idź tam, gdzie się nie spodziewa.” „Kto zna wroga i zna siebie, temu nic nie grozi w choćby w stu bitwach”1 – te trzy cytaty ze „Sztuki Wojny” Sun Tzu idealnie opisuję prowadzenie i konstruowanie współczesnych kampanii negatywnych. Ich działanie bywa nieraz druzgocące dla naszego przeciwnika, lecz zawsze musimy pamiętać, że my też możemy wiele stracić, wchodząc na wojenną ścieżkę kampanii negatywnych.

Michał Leksiński


Kampanie negatywne istniały zawsze. Objawiały się w różny sposób, jednak do czasu pierwszych kampanii wyborczych w Stanach Zjednoczonych, zazwyczaj miały one marginalny charakter i niewielkie oddziaływanie. Początki kampanii negatywnych to głównie drukowane w prasie oskarżenia i zarzuty wobec przeciwników lub specjalne broszury atakujące kontrkandydatów. W roku 1825 odbyła się wg Kerwin C. Swinta, autora książki Mudslingers: The Top 25 Negative Political Campaigns of All Time Countdown from No. 25 to No. 1, najbardziej negatywna kampania prezydencka w historii USA 2. Walka pomiędzy Andrew Jacksonem a Johnem Quincy Adamsem obfitowała w argumenty najniższych lotów. Doszło do publikacji w gazecie, w której można było przeczytać, że matka Jacksona to „zwykła prostytutka przywieziona przez brytyjskich żołnierzy do USA.” Do czasu boomu technologicznego i rozwoju radia oraz telewizji, kampanie negatywne opierały się głównie na drukowanych materiałach, które miały na celu pogrążyć przeciwnika. Prawdziwy rozwój kampanii negatywnych nastąpił w drugiej połowie XX wieku. W roku 1964 stworzono jeden najsłynniejszych spotów negatywnych „Stokrotka”. Twórca wielu reklam komercyjnych Tony Schwartz na prośbę partii demokratycznej stworzył spot przedstawiający małą dziewczynkę liczącą płatki kwiatka. Gdy głos doszedł do 10, zmieniał radykalnie ton i zaczął odliczanie od 10, na końcu widz mógł obserwować masywną eksplozję ładunku jądrowego. Spot uderzał bezpośrednia w Barrego Goldwatera – przeciwnika demokratycznego Lyndona Johnsona. Spot, pomimo iż został wyświetlony tylko raz, przyczynił się do bezapelacyjnego zwycięstwa Johnsona. Statystki pokazują znaczny wzrost użycia reklam negatywnych w kampaniach od lat 6o. W tych właśnie latach na 5 pozytywnych reklam pojawiała się tylko 1 negatywna, w latach 70 odpowiednio stosunek wynosił 1: 1 a w roku 1988 1:3. W tym właśnie roku odbyła się, wg Paula Bollera autora książki Presidential Campaigns, najbardziej negatywna kampania prezydencka we współczesnej historii USA 3. Powstał tam szereg spotów z udziałem słynnego więźnia „Willie Hortona”, które oskarżały kandydata demokratów o zbyt liberalne podejście w kwestii przepustek więziennych. Przykładów kampanii negatywnych można wymieniać wiele, są one bardzo popularnym rozwiązaniem w kampaniach wyborczych, gdyż mogą znacząca obniżyć notowania naszego przeciwnika. Zazwyczaj kampanie negatywną stosują kandydaci tracący poparcie lub posiadający skromny budżet kampanijny. Wyróżnić można przede wszystkim dwa rodzaje takich kampanii: wizerunkowa i merytoryczna. Co raz częściej możemy zaobserwować tą pierwszą, co dziwi, ponieważ jej zastosowanie jest znacznie bardziej niebezpieczne. Przykładem może być tutaj kwestia „Dziadka z Wermachtu” w wyborach prezydenckich w 2005 roku, w Polsce. Informacja ta przyniosła zamierzony rezultat – obniżyła poparcie Donalda Tuska, jednak przyczyniła się również do stygmatyzacji wizerunku Prawa i Sprawiedliwości, jako partii atakującej i agresywnej. Kampania negatywna merytoryczna to odniesienie się do kwestii problemowych a nie prywatnych, jest ona o wiele lepiej przyjmowana i często odnosi duże sukcesy.

Stosowanie kampanii negatywnych jest zawsze ryzykowne. Umiejętności zaimplementowania odpowiednich działań tak, aby obniżyć popularność naszego przeciwnika nie jest rzeczą prostą.  Nieumiejętność w tej materii może przyczynić się do własnej porażki. Historia pokazała, że sztukę tą można opanować. Geniusz LeeRoy`a Atwatera czy Karla Rove`a w kampaniach prezydenckich w Stanach, w latach 1988, 2000 i 2004 pokazał, że kampania negatywna może przynieść ogromne korzyści, jednak musi być umiejętnie przeprowadzona. W Polsce ciężko o dobrze skonstruowane kampanie negatywne. Polscy politycy powinni przy myśleniu o kampaniach negatywnych kierować się przede wszystkim starą prawdą: „qui gladio ferit, gladio perit”( Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie).

Przypisy:
1.  Tzu Sun, Pin Sun, Sztuka Wojny, Wydawnictw Helion, Gliwice 2004, ss. 23.
2. Kerwin C. Swint, Mudslingers: The Top 25 Negative Political Campaigns of All Time Countdown from No. 25 to No. 1, Praeger Publishers, Washington 2005, ss. 245.
3.  Boller Paul, Presidential Campaigns, Oxford Univeristy Press, New York 2004, ss. 356.

Przegląd tygodnia

-------------------------------------------------------------------------------------------














12.10.09 – Poniedziałek
Pan Cimoszewicz nie wszedł do rządu Donalda Tuska. Sprytni grają ze sprytnymi w polityczną grę. Działania Donalda Tuska były dobrze zaplanowaną akcją polityczną. Dymisje najbliższych współpracowników i nowe nominacje to poziom medialny całego sporu „afery hazardowej”. Subtelniejsze rozgrywki dzieją się poza naszymi oczami, i tylko co nieliczni potrafią wychwycić pomiędzy wierszami grę polityczną Donalda Tuska. W zawirowaniach medialnych odnośnie dymisji i nominacji Pan Cimoszewicz był obecny – wszyscy byli bardzo ciekawi czy wejdzie w skład gabinetu premiera. Jednak dość przewidywalny był również fakt, że w przyszłym roku Włodzimierz Cimoszewicz zdecyduje się na start w wyborach. Co gorsze dla PO, sondaże wskazywały właśnie na niego. I nagle pojawia się okazja – wmanewrować przyszłego kandydata wyborów prezydenckich w swój rząd. Usidlić go tak, aby nie mógł już starać się o kandydaturę i co najważniejsze fotel prezydencki. Pamiętajmy, że marketing polityczny to nie tylko kampanie wyborcze i spoty – to wszelkie działania partii nakierowane na opinię publiczną w celu pozyskania elektoratu. Włodzimierz Cimoszewicz mógł ten elektorat tylko zabrać Platformie, więc próbowano go sprytnie usidlić. Nie udało się, Cimoszewicz odmówił – tym lepiej dla obserwatorów – walka będzie ciekawsza.

13.10.09 – Wtorek
Janusz Palikot prosi Donalda Tuska o ustąpienie z prezydentury. Media przyznały, że to dość mocne słowa w ustach pan Palikota. Jednak dzień wcześniej pojawiły się pogłoski o rzekomej możliwości startu w wyborach Bronisława Komorowskiego. Platforma zaczyna myśleć strategicznie, czyli długofalowo. Jest wielce prawdopodobnym, że Donald Tusk mógłby nie otrzymać mandatu zaufania od naszego społeczeństwa, więc konstruowane są w kuluarach rozwiązania alternatywne. Bronisław Komorowski to polityk, w opinii mediów i być może społeczeństwa, wyważony i godny tego miana. Pytanie tylko czy premier Tusk tak łatwo ustąpi i przedłoży interes partii ponad swój własny. A jeżeli chodzi o Pana Palikota to w związku z aferą jest go coraz więcej w mediach, być może zaczyna on właśnie swoją polityczną walkę o przywództwo w partii.

14.10.09 – Środa
 Konflikt PO vs PiS to temat bez końca jeżeli chodzi o marketing polityczny. Jednak w cały tym sporze od czasu do czasu słyszymy głos koalicjanta PO czyli Polskiego Stronnictwa Ludowego. Głos ten zazwyczaj nie jest tak donośny jak pozostałych partii, ale zapewne ma to swoje uzasadnienie. Dzisiaj premier Pawlak wypowiedział się na temat ewentualnego objęcia urzędu premiera RP po wygranych, przez PO, wyborach prezydenckich. Stwierdził, że to Platforma wskaże swojego kandydata. Czy można to nazwać poddańczością, czy może PSL jest za słaby, a może tak naprawdę to dobrze skalkulowana decyzja. PSL od zawsze była partią o silnie określonym elektoracie, który zawsze ją popierał. Elektorat ten cechuje duży szacunek wobec PSL-u, ze względu na to, że partia nie bierze udziały w ciągłych przepychankach politycznych, tylko zwraca się do ludzi. Nie bierze również tak silnie udziału w wyścigu po najwyższe stanowiska w kraju. Dlatego PSL dobrze wie co robi.

15.10.09 – Czwartek
Janusz Palikot zostaje wiceszefem klubu parlamentarnego PO. Gdyby prześledzić karierę oraz całkiem niedawne zachowania pana posła, można by stwierdzić, że objęcie takiej funkcji wcześniej czy później musiało mieć miejsce. Janusz Palikot doskonale zna się na mediach i ma świetne dobraną osobowość medialną. Jego liczne kreacje, eventy czy niecenzuralne zachowania zrobiły z niego medialną gwiazdę Platformy. Media go uwielbiają, bo daje im to czego zawsze potrzebują – sensacji. Odpowiednie działania w trakcie przebiegu „afery hazardowej”, odpowiednia ilość publicznych wystąpień i pozycja w klubie, w końcu wywindowały go na pozycję wiceszefa. Pytanie czy na takim stanowisku zmiękczy nieco swój wizerunek, czy wręcz przeciwnie?

16.10.09 – Piątek
Mała kampania negatywna PiS w polskich tabloidach. PiS raczej na tym straci niż zyska. Nie tak się przeprowadza kampanie negatywne i nie tak uderza się w przeciwnika. To prawda, że Fakt i Super Express mają ogromne nakłady, jednak czy taki kanał dystrybucji jest najbardziej odpowiedni? Wiele już się pisało i wiele mówiono o kampaniach negatywnych. Ich skuteczność zależy od precyzji skonstruowania takie strategii oraz oparcia jej na wiarygodnie przeprowadzonych badaniach. Problem w tym, że źle przeprowadzona kampania odbija się szerokim echem i mocno wpływa na opinię publiczną. Piątkowa kampania Prawa i Sprawiedliwości zrobiona została, jakby od niechcenia. Forma graficzna nie zaskakuje a same hasła użyte w kampanii, zbyt odkrywcze nie są. Wyraźnie widać, że partia Jarosława Kaczyńskiego stara się wszelkimi sposobami podtrzymać falę negatywnych emocji, związanych z aferą hazardową.

17.10.09 – Sobota
W Piątek pojawił się niezwykle waży wywiad, lecz media nagłośniły tą wiadomość dopiero dzisiaj. W Dzienniku „Polska” można było przeczytać rozmowę z panem Rafałem Grupińskim, posłem Platformy i ścisłym współpracownikiem premiera, zajmującym się wszelkimi działaniami PR-owymi. Wywiad ten można zaliczyć do podręcznikowych przykładów działań z zakresu „spin doctoringu”, a więc nadawania informacją określonej „rotacji” (ang. Spin). Wywiad dotyczył głównie działań rządu w dobie kryzysu związanego z aferą hazardową. Grupiński jako specjalista PR doskonale widział jak rozmawiać z dziennikarzami by przekazać dokładnie to co chce i by odpowiednio zmodyfikować informację na swój i partii użytek. „kryzys wzmacnia”, „trudne czasy”, „wzajemna lojalność”, „przesunięcia”, „tworzenie zespołu” – wszystkie te stwierdzenia oraz wiele innych, które znajdują się w wywiadzie, są jawną próbą retorycznego pozycjonowania PO w roli wielkiego strategicznego gracza, który musi odpierać iluzoryczne zarzuty. Najlepszym przykładem odpowiedniego „spinu” informacją, jest fakt, że PO do znudzenia mówi o wielkich stratach prywatnych – zerwanych przyjaźniach i próbach charakteru. PiS, jako wróg, poprzez polityczne ataki doprowadził do towarzyskich tąpnięć w Platformie. Jednak największym kunsztem całego wywiadu jest oczywiście stwierdzenie, że „kryzys wzmocni Tuska”. Spin najwyższej klasy.

18.10.09 – Niedziela
W Sobotę pojawiła się informacja o akcji ABW i podsłuchach w telefonach dziennikarzy. Rozpoczęła się wielka dyskusja na temat zasadności podsłuchów oraz kwestii złamania prawa. W całej tej dyskusji większość stron wypowiada się z dużą ostrożnością i z przewagą argumentów merytorycznych. W Niedzielnym programie „Kawa na ławę” sami politycy przyznawali sobie kolejno rację i w miarę spokojnie dyskutowali na ww. temat. Jednak w całym tym zamieszaniu znalazła się jedna osoba, która okazji przepuścić nie mogła i musiała wykorzystać tą sprawę do krytyki rządu Donalda Tuska – prezydent Lech Kaczyński. Stwierdził, kontynuując technikę ściętej płyty, że to wina kryzysu w rządzie Donalda Tuska, który przekłada się na kryzys w całym państwie. Jak widać każda okazja jest dobra do ataku, wypadałoby jednak znaleźć nowe argumenty.

piątek, 16 października 2009

Afera w dobie tabloidu

-------------------------------------------------------------------------------------------















Od dwóch tygodni media piszą z lubością o „aferach”. Nie jest istotny przekaz informacji, istotne jest by słowo to jak najczęściej się pojawiło. Minister Grad faworyzował w przetargu Katarczyków. Tylko, że istnieje ogromna różnica pomiędzy faworyzowaniem kosztem innych inwestorów, a faworyzowaniem w celu sprzedaży, bo nikt inny nie jest chętny do kupna.
Wojciech Załęcki

Kiedy pojawiła się stacja TNV24 bardzo się ucieszyłem. Jak wielu innych wpadłem w nawyk odruchowego włączania jej kiedy wracałem do domu. Powoli zaczęło się to zmieniać kiedy pojawiła się stacja TVN CNBC Biznes. Najpierw powoli, a potem z coraz większą mocą docierało do mnie, że ludzie występujący w TVN24 często nie mieliby żadnej szansy pojawić się w sąsiedniej tvnowskiej stacji. I to nie z powodu braku wiedzy ekonomicznej, ale z powodu generalnego braku wiedzy, kompetencji czy ogólnie braku czegokolwiek istotnego do przekazania.

Napisano wiele o tabloidyzacji mediów. Często już nawet nie zastanawiamy się nad tym – przyjmujemy, że tak musi być. Od dwóch tygodni media piszą z lubością o „aferach”. Nie jest istotny przekaz informacji, istotne jest by słowo to jak najczęściej się pojawiło. Minister Grad faworyzował w przetargu Katarczyków. Tylko, że istnieje ogromna różnica pomiędzy faworyzowaniem kosztem innych inwestorów, a faworyzowaniem w celu sprzedaży, bo nikt inny nie jest chętny do kupna. Myślący czytelnicy muszą wymagać od dziennikarzy elementarnej rzetelności i podstaw logicznego myślenia.

Tak jako uzupełnienie - częstym ostatnio zjawiskiem jest stawianie tezy zakończonej znakiem zapytania. Ten prymitywny zabieg jest bardzo skuteczny medialnie. „Minister X bierze łapówki od inwestora?” – czy taki tytuł nie jest charakterystyczny? Niczego nie trzeba udowadniać. „Dziennikarz” zawsze może odpowiedzieć „ja tylko pytałem”.

W poniedziałek przez większą część dnia, główną informacją na portalu Onet.pl był wpis, bardzo krytyczny wobec rządu, Zbigniewa Kuźmiuka - byłego polityka PSL. Jakie znaczenie ma jego opinia? Odpowiedź jest oczywista, takie jak odpowiedź na pytanie dlaczego był to „news”. Boję się, że w przyszłości będzie tylko gorzej.  Na szczęście zawsze zostaje CNBC Biznes…