niedziela, 14 lutego 2010

Przegląd Tygodnia

-------------------------------------------------------------------------------------------




08.02.10 – Poniedziałek 
Bronisław Komorowski zwarty i gotowy do kampanijnego boju o fotel prezydencki – taki obraz mogliśmy zobaczyć dzisiaj w programie „Kropka nad i” Moniki Olejnik. Marszałek podkreślał wielokrotnie, że jest przygotowany i nie boi się swoich politycznych przeciwników. Powoli rozpoczyna się proces przed-kampanijnego pozycjonowania kandydatów. I pomimo, iż wizerunki wielu kandydatów na stałe utrwaliły się w naszej świadomości to i tak niezwykle ważne jest na te kilka miesięcy przed wyborami pokazanie odwagi („Nie boję się swoich przeciwników”) oraz kompetencji („Jestem świetnie przygotowany”). 

09.02.10 – Wtorek 
Beata Kempa zdaję się być nową waleczną twarzą Prawa i Sprawiedliwości. Od przejścia z Wiejskiej do Brukseli takich graczy jak Kurski czy Cymański PiSowi brak wyrazistych osobowości o umiejętnościach językowych, których nie powstydziłby się sam Mickiewicz. Posłanka Kempa próbuje tą niszę wypełnić głównie poprzez promowanie własnej osoby w trakcie obrad komisji ds. afery hazardowej. Jednak póki w swojej roli „aksamitnego wojownika” nie jest zbyt przekonywująca. Ze starcia z premierem też nie udało się jej wyjść obronną ręką. Pani poseł musi pamiętać, że kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. 

10.02.10 – Środa 
Prawo i Sprawiedliwość rozpoczyna digitalizację swojej partii. W planach jest portal społecznościowy oraz budowa sieci umożliwiającej videokonferencje. Jest to ogromny postęp w stosunku do lata poprzednich, jeżeli chodzi o podejście partii politycznych do wykorzystywania nowoczesnych technologii w celu komunikacji z odbiorcą. Należy przyznać ogromny punkt osobie, która na ten pomysł wpadła i dodatkowo przewodniczącemu partii, że się na taki krok w stronę przyszłości zdecydował. 

11.02.10 – Czwartek 
Ryszard Sobiesiak stanął dzisiaj przed komisją ds. afery hazardowej. Spektakl, który można było oglądać do momentu wyproszenia z Sali kolumnowej kamer, był jednocześnie dramatem komisji i popisem jednego aktora – Sobiesiaka. Przesłuchiwany pokazał w jak prosty sposób można z komisją wygrać nie odpowiadając praktycznie na żadne pytanie lub zasłaniając się niepamięcią. Widać było wyraźnie, że członkowie komisji zadając pytania, niejednokrotnie popadali w sporą frustrację związaną z niemożliwością uzyskania satysfakcjonującej odpowiedzi. Sobiesiak natomiast w pełni zrelaksowany niczego ciągle nie pamiętał i nie wiedział. W tym wszystkim najbardziej fascynuje jego spokój i wrażenie po obejrzeniu przesłuchania, że tak właściwie to nie było potrzeby żeby Pan Sobiesiak zasiadał przed komisją. 

12.02.10 – Piątek 
Większa władza w ręce premiera, tylko 300 parlamentarzystów, ograniczony immunitet i przechodzenie byłych prezydentów do Senatu – to tylko kilka zmian zaproponowanych przez partię Donalda Tuska w kwestii zmiany konstytucji. Obecnie premier odszedł od całkowitej zmiany konstytucji na rzecz wprowadzenia wielu poprawek. Determinacja i spójność programu, który od kilku tygodni możemy oglądać w wystąpieniach programowych premiera wskazuje, że jego polityczna decyzja o niekandydowaniu była całkowicie zasadna z jego punktu widzenia. Wydaje się, że to właśnie spójność w przekazie politycznym potrafi zaskarbić najwięcej zwolenników. 

13.02.10 – Sobota 
Prezydent pracuje nad ustawą o służbie zdrowia. Chce rozwiązać problem, na którym poległ niejeden minister zdrowia. To niewątpliwie bardzo dobrze, że sam Prezydent zajął się tym problemem. Jednak znowu występuje kontekst czasowych. Dowiadujemy się o tym, ze Prezydent zajmuje się ustawą na dzień po konferencji programowej Donalda Tuska. To tak jakby premier realizował swój plan a Prezydent z doskoku wymyślał różne projekt tak, aby pokazać, że on też coś robi i że też „jest”. Może czas zastanowić się nad jakimś bardziej rozbudowanym planem działania ? 

14.01.10 – Niedziela 
Jarosław Kaczyński chyba nie bardzo wie, jak poruszać się w pre-kampanijnej rzeczywistości. W Newsweeku wspomniał o „tajnych zarzutach” ciążących na Radosławie Sikorskim, które mogą zostać ujawnione w trakcie kampanii. Czemu Kaczyński zrobił źle ? Trzy powody wydają się odpowiadać na to pytanie. Po pierwsze posługując się sformułowaniem „tajne zarzuty” postawił siebie w roli dyspozytariusza wiedzy „tajnej”, o której my „szarzy obywatele” ni wiemy. Nikt nie lubi słuchać o tym, że „ktoś coś wie, ale nie powie”. Po drugie dał możliwość wykazania się Sikorskiemu, który ze stoickim spokojem pokazał, że zarzutów się nie boi i chętnie rozwiąże sprawę w sądzie. I w końcu po trzecie – za wcześnie. Skoro posiada jakieś informacje to mógł je spokojnie zdetonować w trakcie kampanii (niezależnie od tego czy Sikorski byłby głównym kandydatem PO w kampanii prezydenckiej czy nie). Posiadanie wiedzy to jedno, ale odpowiednie zarządzenie tą wiedzą dopiero gwarantuje sukces. 

środa, 10 lutego 2010

Czy Polacy potrafią być dumni z Polski? - OPINIA

-------------------------------------------------------------------------------------------










Polacy lubią czuć dumę ze swojego kraju, jesteśmy przywiązani do symboli podkreślających naszą wyjątkowość, zwłaszcza w odniesieniu do historii. Tymczasem chyba możemy mieć powód do radości, kiedy patrzymy na naszą pozycję w Unii Europejskiej.
Barbara Brodzińska-Mirowska
Choć polskiemu rządowi można zarzucić pewnego rodzaju opieszałość w kilku ważnych reformach, to wypada docenić fakt, jak ostatni dwa lata zmieniły pozycję Polski w Brukseli. Jerzy Buzek przewodnicy PE, polski premier także ugruntował swoją pozycję, a paradoksalnie dopomógł mu kryzys gospodarczy, z którego Polska wyszła względnie obronną ręką. Oczywiście o ile w sprawach gospodarczych trzeba zachować umiarkowany optymizm, to biorąc pod uwagę naszą pozycję za granicą jest powód do radości. Zdaje się, że bardziej nas doceniają, niż my sami siebie. Uśmiech sam ciśnie się na usta kiedy czytamy artykuł w The Economist z 28 stycznia „Horse power to horsepower” , w którym pochwały zbiera rząd i premier, oczywiście w kontekście gospodarki, ale także Radosław Sikorski, jako Minister Spraw Zagranicznych. I mało istotne czy jest się zwolennikiem partii rządzącej, czy nie, to dobra opinia o Polsce za granicą powinna cieszyć. Z punktu widzenia marketingu politycznego pojawia się pytanie, czy PO będzie umiała wykorzystać te atuty w nadchodzących wyborach. Z racjonalnego punktu widzenia kwestie te powinny być mocno akcentowane, ponieważ Polacy zawsze lubili mieć poczucie, że są ważni. Póki co niestety polityka informacyjna jest stosunkowo kiepska. Nie chodzi o to, aby premier Tusk The Economist traktował jako gadżet konferencyjny, ponieważ rzecz jasna mu nie wypada. Chodzi tylko o to, aby w debacie publicznej rozmawiać choć trochę częściej o sprawach ważnych, istotnych, które mogą wywołać w społeczeństwie poczucie dumy i solidarności. Tematy ważne ze społecznego punktu widzenia, które mogą zmienić nastawienie ludzi do znienawidzonej polityki, giną w cieniu sensacji związanej z wyborami, kandydatami na prezydenta, kandydatkami na pierwsze damy. Szkoda, ponieważ polskie społeczeństwo chyba dowartościowania potrzebuje, przypomnieć warto, że wybór Jerzego Buzka na przewodniczącego PE uznany został za najważniejsze wydarzenie ubiegłego roku. Partia rządząca powinna zacząć robić pierwsze podsumowanie, aby w ciągu najbliższego roku przekaz był spójny, pozytywny, przemyślany, ponieważ premier sporo zaryzykował i szkoda by było, aby plan legł w gruzach. 

poniedziałek, 1 lutego 2010

Współczesna strategia wyborcza

-------------------------------------------------------------------------------------------

Obecna sytuacja polityczna w Polsce sprawia, że należy się zastanowić nad tym, czym de facto jest strategia marketingowa i wyborcza partii politycznych. Jak wygląda jej realizacja i czy dobrze zrealizowana ma szansę przyczynić się do realnego wzrostu poparcia i w ostateczności do zdobycia władzy.

Michał Leksiński

We współczesnych mediach codziennie przytłacza nas ogrom informacji związanych z polityką. Co chwila powstają nowe sojusze, opozycja walczy o swoją pozycję, konflikt interesów i retoryka polityczna wkrada się niemal w każdy news. W natłoku tych informacji odbiorca stara się starannie selekcjonować te informacje i wyciągać wnioski z kolejnych posunięć polityków na politycznej szachownicy. W tym całym, niekiedy nielogicznym i skomplikowanym świecie, wiele działań ma swoje konkretne miejsce i nastawiona jest na skalkulowany wynik. Tak rodzą się strategie polityczne, w których najwytrawniejsi gracze planują swoje działania na lata wprzód. Przykładem niech będzie, znany dobrze wszystkim „kaczyzm”, czyli popularne określenie rządów braci Kaczyńskich, które doskonale wpisało się w strategię partii, wtedy jej opozycyjnej, Platformy Obywatelskiej. „Kaczyzm” został wykorzystany do zbudowania nieprzychylnego wizerunku Prawa i Sprawiedliwości, tak aby pozyskać jak największą ilość elektoratu. Cały zabieg polegał na odpowiednim pozycjonowaniu PO, tak aby głosowanie na Platformę stało się „modne”. Każdy kto chciał jawić się, jako osoba dynamiczna i nowoczesna powinna głosować na partię Donalda Tuska, która właśnie w taki sposób stawiała się w opozycji do partii braci Kaczyńskich. Strategia ta działała bardzo długo, bo niemal od rządów PiSu w 2005 roku aż do dnia obecnego, kiedy PO próbuje nadal podtrzymać taki stan rzeczy. Innym przykładem strategii może być mocny nacisk na sferę gospodarczą Donalda Tuska. Raport „Polska 2030”, rządowa konferencja ukazująca Polskę, jako jedyny kraj, który oparł się kryzysowi, ostatnia deklaracja Premiera o odstąpieniu od walki wyborczej na rzecz stabilnych rządów i utrzymywania gospodarczego wzrostu, konferencja na Politechnice Warszawskiej poświęcona gospodarce – te wszystkie wydarzenie niewątpliwie mają wspólny mianownik i nie są dziełem przypadku. Polskie partie polityczne szybko uczą się zachodnich standardów prowadzenia polityki i kreowania wieloletnich strategii, co w politycznym wymiarze jest bardzo opłacalne.

Dobra strategia polityczna zakłada długofalowość i konsekwencję. Spójny przekaz jest tutaj podstawą, bez której żadna strategia nie ma racji bytu. Dzięki wcześniej zaplanowanym działaniom można elastycznie reagować na bieżące wydarzenia i dodatkowo dostosowywać je do swojej strategii. Przy założeniu, że konsekwentnie będziemy taką strategię realizować, wygrana w wyborach jest już tylko kwestią wzmocnienia przekazu i kumulacji dotychczasowych osiągnięć. Nadchodzące kampanię pokażą jak na naszym podwórku politycznym wygląda tak zarysowany scenariusz. Zapewne wiele będziemy słyszeć o gospodarce ze strony PO i nieudolnych rządach koalicji ze strony PiS. Jedno jest pewne – wygra ten, kto spełni wszystkie założenia swojej wyborczej strategii a to jak wiemy nie jest w cale takie proste.

Przegląd tygodnia

-------------------------------------------------------------------------------------------




25.01.10 – Poniedziałek
Eryk Mistewicz prawdopodobnie doradzał i przygotowywał Zbigniewa Chlebowskiego do wystąpienia przez Komisją Śledczą. Fakt, że ktoś Chlebowskiemu pomagał jest niezaprzeczalny – stopień jego metamorfozy wskazuje na to, iż albo zadziałała jakaś siła wyższa, albo mieliśmy do czynienia z doradcami politycznymi. Ważniejszym jest jednak to, co zrobił sam Mistewicz. Pytany o Chlebowskiego, nie odpowiadał na pytania i nie sugerowała, że to właśnie on mu pomagał. Tak robią prowadzili doradcy polityczni – dyskrecja jest w tym zawodzie kluczem do sukcesu.
 
26.01.10 – Wtorek
Stefan Niesiołowski w „Kropce nad i” nie pozostawił na Andrzeju Olechowskim suchej nitki. Cały program poświęcił lansowaniu tezy, że Olechowski jest żadnym kandydatem w wyborach prezydenckich i nie ma najmniejszych szans. Fakt faktem, Niesiołowski wytknął celnie Olechowskiemu bezprogramowość oraz znużenie, które da się zaobserwować na twarzy Olechowskiego od czasu do czasu. Ofensywa kampanijna zaczyna być coraz ostrzejsza. Należy się spodziewać, że niedługo i Platforma wykona jakiś ruch w kwestii wyborów prezydenckich.
 
27.01.10 – Środa
Według najnowszego sondażu Prezydent Kaczyński zyskuje poparcie wyborców kosztem rządu. Strategia odświeżenia wizerunku Prezydenta najwyraźniej przynosi oczekiwane efekty. Coraz częściej możemy obserwować prezydencką parę w towarzystwie dzieci, na otwartych wystąpieniach publicznych – Prezydent Kaczyńskich zbliża się do ludzi, a ludzie odwdzięczają się mu swoimi głosami. Trochę gorzej wypada tutaj premier Tusk, którego poparcie nieznacznie spadło, związane jest to zapewne z ostatnimi turbulencjami w rządzie. Rząd musi szybko zareagować, bo w innym przypadku problem poparcia może urosnąć do niebagatelnych rozmiarów.

28.01.10 – Czwartek
Być może dzień ten przejdzie na długo do historii Polski, być może dzień ten przyczyni się do zmian ustrojowych w naszym Państwie. Donald Tusk ogłosił, że nie kandyduje w wyborach prezydenckich. Jest to decyzja pod wieloma względami przemyślana i strategiczna. Tusk pokazał, że nie interesuje go blichtr pałacu prezydenckiego, tylko realna władza i kształtowanie polityki państwa. Sam stwierdził też, że w trakcie tego, wyborczego, roku nie możemy sobie pozwolić tylko na zabawę w kampanię i ktoś musi stać na czele rządu, by aktywnie zarządzać Państwem. Dodatkowo wszelkie spory kompetencyjne pomiędzy Tuskiem a Kaczyńskim, razem z tą decyzją, ugruntowują stanowisko Tuska. Pozostaje jednak pytanie czy Platforma posiada na tyle silnego kandydata, który jest w stanie wygrać wybory Prezydenckie ? Jeśli nie Tusk to kto ?
 
29.01.10 – Piątek
Plan premiera Tuska ogłoszony na Politechnice Warszawskiej można uznać za oficjalny początek kampanii. Wczoraj ogłoszenie niezwykle ważnej decyzji a dzisiaj przedstawienie planu gospodarczego – wydarzenie na pewno nie przypadkowo umieszczone w kalendarzu obok siebie. Sam plan oceniany jest różnie, ale nie o tym przyszło mi pisać. Dzisiejsze wystąpienie jest niejako przedłużeniem i wzmocnieniem wczorajszego przekazu – nie kandyduję, bo ktoś musi zająć się Polską i uporządkować wszystkie sprawy związane z gospodarką. Tak Tusk widzi swoją rolą i zapewne jeszcze długo w ten sposób będzie się pozycjonował.
 
30.01.10 – Sobota
Nie będzie zmian – Janusz Palikot odchodzi z partii. Po raz kolejny poseł daje wyraz swoim kontrowersyjnym zachowaniom. Wydaje się jakby tylko on w partii posiadał otwarte przyzwolenie na mówienie czegokolwiek i kiedykolwiek bez jakichkolwiek konsekwencji. Tym razem powodem jego przyszłego odejścia ma być rzekomy brak zmian w Platformie. Stwierdza on, iż jeżeli nie nastąpią do 2011 roku wyraźne zmiany w partii to on opuści jej szeregi. Niewątpliwą umiejętnością Palikota jest to, że zawsze potrafi wzbudzić sensację i skupić na sobie uwagę mediów. Dodatkowo jego zachowania nigdy nie są przypadkowe. Jednym z możliwych scenariuszy jest wędrówka Palikota po szczeblach partii po władzę.

31.01.10 – Niedziela
Grażyna Gęsicka z PiS stwierdziła, iż partia nie posiada planu, sztabu ani jakiejkolwiek innej struktury odpowiadającej za przygotowania do kampanii. Jednak stanowczo opowiedziała się za tym, iż PO wcale nie pokrzyżowało planów decyzją Tuska i PiS cały czas jest zwarty i gotowy. Upieram się, że jest inaczej. Zmiana kandydata to twist o 180 stopni – cała wcześniej budowana strategia musi pójść do kosza i trzeba zaczynać wszystko od początku. Widać wyraźnie, Prawo i Sprawiedliwość ma duże kłopoty, z których nie łatwo będzie im wyjść, zwłaszcza w okresie kampanii.

piątek, 29 stycznia 2010

Pałac Prezydencki ? - Nie, dziękuje - OPINIA

-------------------------------------------------------------------------------------------












Dzisiejszy dzień w mediach zdominował temat rezygnacji premiera Donalda Tuska ze startu w wyborach prezydenckich. Decyzja ta dla wnikliwych obserwatorów życia polityczna nie jest żadnym zaskoczeniem.   

Barbara Brodzińska-Mirowska
 
W kontekście tych wydarzeń warto zwrócić uwagę na trzy sprawy:
1. Decyzja premiera jest jedną z najbardziej odważnych decyzji podjętych przez polityków w ostatnich latach, która być może pozwoli Tuskowi dołączyć do grona najlepszych europejskich polityków ostatnich lat, rzecz jasna w przyszłości. Premier sprawdza się w swojej roli wie też, że bez realnej władzy nie będzie wstanie zrealizować wielu ważnych i niezbędnych dla kraju działań. Donald Tusk zapewne zdawał sobie doskonale sprawę, że o ile w PO znajdzie się bardzo dobry kandydat na prezydenta, który będzie miał realne szanse wygrać z Lechem Kaczyński, o tyle o kandydata na premiera i lidera partii byłoby już trudno. W dużym skrócie, premier kierował się dobrem partii, co nie dziwi, ale także racjonalnym, dojrzały i co najważniejsze długoterminowym spojrzeniem na sytuację i przyszłość kraju. A więc poświęcił, chwilowo, własne ambicje na rzecz dobra partii i ogółu. W tym momencie dla premiera najbardziej sensowny jest taki oto scenariusz. Kandydat PO wygrywa wybory prezydenckie (tu warto nadmienić, że w pierwszych popołudniowych sondażach wykonanych dla TVN24, Bronisława Komorowski – pojawił się w rankingu tuż za Lechem Kaczyńskim, radość posłów PiS jest zatem zdecydowanie przedwczesna), następnie PO wygrywa wyborcy parlamentarne, wówczas PO ze „swoim” prezydentem może przeprowadzić najbardziej istotne reformy. Po dwóch kadencjach premier Donald Tusk, kandyduje na prezydenta. W tym czasie zaś prowadzone zmiany kierują Polskę w stronę systemy kanclerskiego.

2. Premier Donald Tusk swoją decyzją nastręczył PiS nie lada problemu, odbierając koronny argument jakoby rządy PO były ukierunkowane na polityczne ambicje jej lidera. Sytuacja te jest dla PiS rzeczywiście z komunikacyjnego punktu widzenia niezwykle kłopotliwa, a jako przykład służyć mogą komentarze przedstawicieli PiS , które ujawniały duży dyskomfort. Ponadto, Lech Kaczyński w całym przekazie medialny został całkowicie zmarginalizowany. To ważny sygnał dla opozycji. Rezygnacja Tuska nie oznacza wygranej Lecha Kaczyńskiego.

3. Choć cieszy postawa premiera Tuska, smuci niestety jakość debaty i politycznych komentarzy sytuacji. Zabrakło wnikliwych i głębokich analiz. Przekaz i komentarze tego wydarzenia są płytkie.
Chwilę po konferencji premiera ruszyła fala komentarzy, słychać było m.in. o „dezercji” o „pazerności na władzę” o chęci „przykrycia afery hazardowej”. Natychmiast pojawiły się rankingi ewentualnych pierwszych dam. Przebija przez komentarze i analizy polska kultura polityczna. Przebija natura podejrzeń, teorii spiskowych. Przebija brak zaufania do intencji ludzi. Niestety nie wróży to dobrze na przyszłość. Smuci w analizie publicznego i medialnego dyskursu jedna rzecz nigdy nie ma sytuacji, która byłaby dobra, pozytywna. Tusk kandyduje: źle-chce władzy, realizuje własne ambicje kosztem innych, Tusk- nie kandyduje: też źle, dezerteruje, kryje afery, przyzwyczaił się do władzy. Nie dziwi fakt, że społeczeństwo jest do polityki nastawione sceptycznie.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Public Relations - made by Poland

-------------------------------------------------------------------------------------------












Rok 2009 w polityce upłynął pod znakiem PR. Aktywność na tym polu nie przejawiała się jednak w profesjonalnym działaniu, opartym na zarządzaniu informacją, czy budowaniu relacji i dialogu z otoczeniem z poczuciem odpowiedzialności za słowo,  ale  na MÓWIENIU o public relations, czy raczej nadużywaniu go. Wniosek jest smutny. Nie szukajmy w polskim komunikowaniu politycznym prawdziwego public relations bo go tam nie ma i długo nie będzie. Dlaczego? Ponieważ politycy, za nimi zaraz dziennikarze zwyczajnie pojęcia tego nie rozumieją, a już na pewno nie wiedzą co się nim robi.

Barbara Brodzińska-Mirowska


Pierwsze agencje public relations pojawiły się w Polsce w latach dziewięćdziesiątych, jednak dopiero w ostatnim dziesięcioleciu PR nabiera charakteru. Na świecie ma ono nieco dłuższe tradycje, choć nadal uznaje się tę dziedzinę za relatywnie młodą. Nie brakuje jednak opinii, że elementy, które w dużej mierze współtworzą public relations takie jak informowanie społeczeństwa, przekonywanie ludzi oraz ich integrowanie, istnieją tak długo jak społeczeństwo.(1)Z public relations w dzisiejszym rozumieniu mamy do czynienia dopiero wraz z początkiem XX wieku. Dziedzina ta najszybciej i najwyraźniej rozwijała się oczywiście w USA. W latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku wrosło zapotrzebowanie na stworzenie organizacji, która zrzeszałaby praktyków public relations. Tak też się stało - w 1947 powstało Amerykańskie Towarzystwo Public Relations (Public Relations Society of America – PRSA)(2).


            Jak zdefiniować public relations? Definicji jest dużo, obecnie mówi się o około dwóch tysiącach(3). Nie mniej jednak należy się spodziewać, że będzie ich przybywać wraz z dalszym rozwojem branży. Jednak najbardziej powszechne perspektywy ujmują public relations jako: element zarządzania organizacją, zarządzanie informacją lub jako element ogólnej strategii komunikacyjnej. Precyzyjną definicję przedstawia Krystyna Wojcik: „public relations jest systemem działań z zakresu komunikowania społecznego, społecznym procesem o charakterze konstruktywnego dialogu: świadomą, intencjonalną, celową, metodyczną, zatem systematyczną, planowaną, opartą na badaniach i analizach, wykorzystującą dorobek tych wszystkich nauk, które tworzą szansę skuteczności, trwałą, długookresową, gdyż charakter celów wymaga kontynuacji i dłuższych okresów realizacji, nakierowaną na ukształtowanie pożądanych relacji między organizacją podejmującą się tej działalności (...) a tą częścią otoczenia, którą jest ona zainteresowana i którą nią się interesuje obecnie lub może interesować się w przyszłości, jakość tych relacji wyrażają takie wartości jak: wzajemne zrozumienie, zaufanie, wiarygodność, poparcie, pozytywne nastawienie i postrzeganie, ograniczenie konfliktowości stosunków, wyrównywanie interesów, dobro społeczne”.(4)


Tymczasem, jeśliby budować definicję public relations na podstawie przekazu w mediach wnioski byłyby zgoła odmienne, bowiem powszechnie kojarzy się ono z kłamstwem, budowaniem nieprawdziwego przekazu, propagandą! PR stracił reputację w momencie, kiedy zaczęto używać go do opisania działań politycznych, które na domiar tego nigdy działaniami takimi nie były.  Potwierdza to raport „PR w ustach polityków” przygotowany na zlecenie Związku Firm Public Relations, z którego wynika, że w większości wypowiedzi polityków termin public relations pojawia się w jednoznacznie negatywny kontekście, tylko jedna wypowiedź na pięćdziesiąt miała neutralny charakter. Negatywne konotacje pojęcia są niestety utrwalane przez samych dziennikarzy, którzy niejednokrotnie wykazują się równie dużą niewiedzą w tym zakresie jak politycy. Burzliwą dyskusję na temat degradacji pojęcia public relations w polskim dyskursie publicznym rozpoczął Związek Firm Public Relation, który w liście otwartym w roku 2009 stanowczo sprzeciwił się temu procederowi. I chwała za to!


            Wracając do politycznego PR, trzeba zauważyć, że w żywotnym interesie każdej partii politycznej, zwłaszcza rządzącej jest sprawna komunikacja ze społeczeństwem. W dojrzałych zachodnich demokracjach nikogo nie dziwi fakt, że dla rządu pracują specjaliści z zakresu komunikowania, a już na pewno nie jest to postrzegane w kategoriach propagandy, czy manipulacji opinią publiczną. W wielu analizach życia społeczno-politycznego zwraca się uwagę na potrzebę budowania społeczeństwa obywatelskiego. Pierwszym krokiem ku temu jest właśnie jasna i uczciwa komunikacja między elitami politycznymi a wyborcami. Nie warto zatem tak demonizować politycznego PR, bowiem jeśli tylko stosowany jest zgodnie z etyką(5) może przynieść korzyści i rządzącym i rządzonym.


Powstaje pytanie skąd w naszym życiu publicznym tyle niechęci dla działań z zakresu profesjonalnej komunikacji public relations w polityce. Odpowiedź jest prosta: po pierwsze niezrozumienie pojęcia, po drugie nie umiejętne stosowanie technik public relations, który najczęściej jest sprowadzany do wysyłania informacji prasowych i organizowania konferencji prasowych, po trzecie kultura polityczna polskiego społeczeństwa, silnie jednak zdeterminowana czynnikami historycznymi.


Pozytywny akcent na koniec. Pociesza świadomość premiera Donalda Tuska, który ratuje honor i polityków i komentatorów, w wywiadzie dla Przekroju w rozmowie z Piotrem Najsztubem:




PN. „Główny zarzut po roku Pana rządów brzmi: PR mają dobry teraz niech się wezmą do konkretów”


DT. Jestem nie czuły na te zarzuty, tu moja wrażliwość się wyczerpała. Ponieważ znam się trochę na PR, muszę powiedzieć, że to jedna ze słabszych stron rządu”(6).




Premier trafił w sedno, każdy kto choć w minimalnym stopniu rozumie słowo PR i to co się za nim kryje, dawno już zdążył się zorientować, że public relations to wciąż dla polityków kolacji i opozycji pojęcie obce. Jednak skoro premier sam wskazuje – słusznie -, że PR jest słabą stroną rządu, to wypada liczyć na to, że wkrótce obserwować zaczniemy narodziny prawdziwego politycznego PR w Polsce.


[1] Bernays E. 1952. Public Relations, University of Oklahoma Press, za: Bates, D.2006. Public Relations from Dawn of Ciwilization, www.instituteforpr.org.
[2] zob. www.prsa.org.
[3] Wojcik.K. 2005. Public relations. Wiarygodny dialog z otoczeniem, Placet,  s. 21
[4] Ibidem, s. 27.
[5] Trzeba ponadto zauważyć, że kodeksy etyczne public relations wykluczają jakiekolwiek działania, służące pozbawieniu kogokolwiek czci i godności. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do kodeksów etycznych public relations ustanowionych m.in. przez Związek Firm Public Relations (Karta Dobrych Praktyk), Międzynarodowe Stowarzyszenie Public Relations (Code of Conduct), Stowarzyszenie Public Relations Ameryki.
[6] Przekrój z dnia 01.05.2009, cyt. Za Raport „ PR w ustach polityków”, www.zfpr.pl, dn. 23.01.2010.





niedziela, 24 stycznia 2010

Przegląd tygodnia

-------------------------------------------------------------------------------------------











18.01.10 – Poniedziałek
Jerzy Kropiwnicki został odwołany z urzędu prezydenta Łodzi. Przy frekwencji 22,2% otrzymał aż 96% głosów negatywnych. Jednak z punktu marketingowego najważniejsza była konferencja prasowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. W trakcie tego wydarzenia prezes zapewniał, że Kropiwnicki „wygrał, choć przegrał” oraz, że należy coś zrobić aby nie dochodziło do „moralnie sprzecznych paradoksów”. Takiego popisu językowego dawno już nie było w polityce. Jak widać nawet z porażki można zrobić tryumf.

19.01.10 – Wtorek
W Radiu Zet poseł Giżyński wypowiadał się bardzo szczerze na temat sytuacji, która miała miejsce na ‘Balu Dziennikarzy”. Chodziło o pocałunek Doroty Rabczewskiej (Dody), który ofiarowała Prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu. Poseł Giżyński oprócz nieskrywanej zazdrości stwierdził, że za tym wydarzeniem stoją PiSowscy Spin Doktorzy. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyż w tej sytuacji zyskuje zarówno Prezydent, jak i Doda. Jednak dziwne jest to, że poseł Giżyński z taką łatwością obnaża  strategie spin doktorów PiSu. Być może ta dekonstrukcja była celowym, wyprzedzającym zabiegiem, który miał w efekcie odebrać broń PO. Jeżeli tak zostało to wymyślone to gratulacje dla Panów Kamińskiego i Bielana.

20.01.10 – Środa
Nowy sondaż, nowe wyniki. PO ciągle ma silną pozycję, dodatkowo pomimo licznych zawirowań na scenie politycznej wyborcy w przeważającej większości darzą właśnie PO sporym zaufaniem. Jednak w szczegółowych ocenach PO nie wypada już tak dobrze. Gabinet Donalda Tuska nie jest oceniany zbyt przychylnie a jego prace, według ankietowanych, nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Po grudniowym spadku zaufania do PO, taki sondaż może dobrze rokować na przyszłość. Szczególnie, że wszelkie działania polityczne w zbliżającym się okresie, będą ocenianie przez pryzmat nadchodzących kampanii.

21.01.10  – Czwartek
Zbigniew Chlebowskie + komisja śledcza ds. Afery Hazardowej. To główne wydarzenie dzisiejszego dnia, które zdominowało przekaz medialny. Sam Chlebowski od rana zapewniał, że jest bardzo spokojny i „przeczytał stos książek psychologicznych”, co miało dodatkowo wpłynąć na jego zachowania podczas przesłuchania. Efekty można oceniać różnie – niewątpliwie przez większość czasu Chlebowski był opanowany, co ważne wielokrotnie zwracał się do przesłuchujących per „Szanowny”, co zapewne miało stworzyć wrażenie głębokiego respektu i obniżyć czujność komisji. Chlebowski wypadł na przesłuchaniu przyzwoicie, jednak nie powalił na kolana swoją elokwencją, mógł wykorzystać tą sytuację i stworzyć przedstawienie „jednego aktora”.

22.01.10 – Piątek
Mirosław Drzewiecki + komisja ds. Afery Hazardowej. Duży błąd popełniony przez byłego ministra sportu. Pan Drzewiecki nie stawił się na przesłuchaniu ze względów zdrowotnych. Jak mogliśmy dowiedzieć się z mediów – chodziło o chore gardło byłego ministra. Oczywistym jest fakt, że ktokolwiek z jakichkolwiek pobudek nie stawi się na komisje, będzie podejrzewany o strach i nieprzygotowanie. Pan Drzewiecki mógł być przygotowany rewelacyjnie, lecz taki obrót sytuacji sprawił, iż rozpoczęła się masowa produkcja wszelkiej maści teorii – czy minister się bał? Może wiedział o czymś, czego nie chciał ujawniać? Może ktoś mu kazał dzisiaj zrezygnować z przesłuchania? Chory czy nie, były minister na komisję stawić się powinien, ostatecznie można by ją przerwać ze względów zdrowotnych. A tak zostaje nam tylko snucie domysłów i tworzenie kolejnych teorii.

23.01.10 – Sobota
Miller i Oleksy wracają do łask SLD. Ruchy te związane są niewątpliwie z częścią elektoratu, którą Ci dwaj politycy są w stanie pozyskać. Jednak pamiętajmy, że oboje w ostatnich miesiącach nie kojarzą się z pozytywnymi wydarzeniami politycznymi. Oleksy odszedł z SLD po ujawnieniu taśm, na których rozmawiał z Gudzowatym o politykach lewicy, z kolei Miller po odejściu z SLD zaliczył start w wyborach z listy Samoobrony. Czy decyzje wyborcze będą się aż tak kalkulowały lewicy, żeby przywracać starych graczy do gry ?


24.01.10 – Niedziela
W Niedzielnym programie Moniki Olejnik w Radiu Zet doszło do nietypowej sytuacji. Joachim Brudziński z PiSu opuścił radiowe studio w momencie, gdy zobaczył tam Janusza Palikota z PO. Tłumaczył się później, iż nie posiada kwalifikacji do dyskusji z posłem Palikotem. Czyżby ekscentryczny i niekiedy ekstremalny wizerunek Palikota aż tak przestraszył posłów opozycji, że boją się z nim dyskutować. Odmowa dyskusji zazwyczaj nie jest dobrym rozwiązaniem i daje wiele do myślenia.